Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAC. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAC. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Makijaż ze spotkania blogerskiego i kilka słów o samym spotkaniu

Cześć,
dziś opowiem Wam jak było na wczorajszym spotkaniu z blogerkami z mojej okolicy i pokażę Wam z bliska makijaż, który właśnie wczoraj na sobie miałam:) Uwaga! Będzie dużo linków, w które warto kliknąć, aby poznać bardzo sympatyczne dziewczyny! Najpierw jednak makijaż, aby był w miarę porządek:)
Oko to mieszanka mojej nowej palety Sweet Peach od Too Faced, Naked Chocolate od I Heart Makeup i cienia Aubergine od Kobo - to zdecydowanie najpiękniejszy fiolet jaki chyba istnieje. 
Na policzkach wylądowały: Golden Rose Mineral Terracota Powder w odcieniu 4, My Secret Bronzer Face'n'Body i Baked Mix Bronzer od Wibo - uwielbiam ostatnio to ciepłe zestawienie! Na usta natomiast nałożyłam pomadkę matową z MAC - Flat out Fabulous.

Kilka słów o spotkaniu...

Spotkanie zorganizowały: Paulina z bloga Zakochana w kolorkach i Joanna z bloga Joanna Dobosz Make Up w Bielsku-Białej w studio Affect Cosmetics. Organizowały to po raz pierwszy, ale poszło im naprawdę dobrze! Poznałam aż 6 dziewczyn, które prowadzą blogi o tematyce modowej, urodowej i fotograficznej. Spotkanie było bardzo miłe, a atmosfera sprzyjająca luźnym pogawędkom. Dzięki temu, że spotkanie było właśnie w sali szkoleniowej, mogłyśmy rozmawiać i czuć się bardzo swobodnie. Miałyśmy okazję również poznać Danusię z Danutta Hand Gallery, która opowiedziała nam o swojej pasji z robienia ozdób i dodatków do ubrań, ale też każdej z nas przygotowała spersonalizowany prezent. Co dostałam zobaczycie w poście o tym, co w ogóle dostałyśmy na spotkaniu:) Póki co, to odsyłam Was do dziewczyn, które miałam przyjemność poznać:

1. Marta - http://enjoyment.pl/
2. Dagmara - http://dafis.pl/
3. Dominika - http://shoppingtips.pl/
4. Kinga - http://www.gorzela.pl/
5. Kamila - http://carmillabeauty.blogspot.com/
6. Weronika - http://swiatwybiegiem.pl/


Dziękuję organizatorkom za naprawdę fajnie przygotowane spotkanie!
Mam nadzieję, że jeszcze w tym gronie się zobaczymy!

Czytaj dalej »

środa, 17 czerwca 2015

Fokus na usta!

Cześć,
nie ma mnie tu zbyt często ostatnio, ale jak chcecie wiedzieć na bieżąco co u mnie, to zapraszam na mój Instagram. Jutro mam ostatnio egzamin, więc proszę trzymać kciuki!:))) 
Zmalowałam dla Was szybki, prosty, niewymagający specjalnych umiejętności makijaż. Dla jednych będzie on świetny na dzień (np. dla mnie!), dla niektórych na randkę, a dla jeszcze innych na imieniny czy nawet wesele. Zapraszam:)

Zacznijmy od oka:
Można zacząć oczywiście od bazy, u mnie to po prostu korektor. Na całą powiekę nakładam beżowy, matowy cień, pod łuk brwiowy nakładam matowy biały, a w wewnętrzny kącik nakładam dowolny złoty, błyszczący cień i rozcieram go w kierunku środka powieki. 

Tuszuję rzęsy.
...i bardzo ważny krok - podkreślenie brwi. Ona nadadzą spójnego wyglądu na końcu. Jeżeli macie ciemne brwi, możecie ten krok pominąć:) 

Oczy gotowe - banalnie, prawda?




No to usta:
  1. Zazwyczaj tuż przed nałożeniem podkładu nakładam na usta od razu balsam, który w czasie wykonywanie makijażu twarzy i oka, pielęgnuje je.
  2. Następnie sięgam po konturówkę w odcieniu zbliżonym do koloru mojej pomadki i obrysowuję kontur ust. Nie dbam o to, gdy będzie nierówno w środku ust, ważny jest równy obrys.
  3. Następnie rozcieram konturówkę w kierunku środka ust - to pozwoli trzymać się pomadce w ryzach i dłużej utrzymać na ustach.
  4. Uzupełniam usta pomadką w wybranym kolorze i gotowe. 
Można pomadkę odcisnąć na chusteczce i pomalować jeszcze raz. Ja jednak pomijam ten krok, bo moja matowa pomadka jest naprawdę ciężka do zdarcia. Trzymała się wczoraj 4 godziny, a piłam wodę z butelki (Tymbark), jadłam kanapki i popijałam je gorącą herbatą. Nie miała lekkiego zadania:) Później musiałam już ją zmyć, bo było późno:) 
Produkty, których użyłam to: konturówka PostQuam w odcieniu Intense Red i pomadka Mac w odcieniu All fired up.

Całość prezentuje się tak:
Reszta użytych kosmetyków to:
  • podkład Bourjois 123 perfect w odcieniu 51
  • korektor L'Oreal True Match
  • róż So Susan - uniwersalny
  • bronzer w kulkach z Avon - bardzo subtelny efekt :)
  • kredka do brwi Catrice w odcieniu don't let mi brown
  • tusz do rzęs MaxFactor Masterpiece Max
  • cienie do oczu MySecret Matt - beż i biel, Essence - złoto
Do czerwonych ust cera musi być ujednolicona i bez dużych zmian, bo inaczej ona je podkreśli. Ja kocham czerwone i inne intensywne odcienie na co dzień i najczęściej zestawiam je z bardzo subtelnym makijażem oka. Czasem, gdy chcę dodać pazura, przyciemniam zewnętrzny kącik oka i załamanie. Makijaż, który Wam dziś pokazałam jest świeży, kobiecy i nienachalny - tak jak lubię. Dodatkowo powiem Wam, że w takim wydaniu dostaję 10 cm w górę i plus 1000 do poczucia atrakcyjności i pewności siebie:)))) Jeżeli chcecie, aby makijaż był bardziej dziewczęcy - wystarczy zmienić pomadkę np. na róż:) 

Czerwień wybiela optycznie zęby - przynajmniej w tym odcieniu:

A Wy używacie tak intensywnych kolorów czy raczej stonowanych? 

Pozdrawiam,
Blondlove
Czytaj dalej »

niedziela, 8 marca 2015

Moje perły - MAC i zaskoczenie z Avon

Cześć,
witam się z Wami moim wczorajszym makijażem. Lekkim, dziewczęcym, dodającym świeżości i już można powiedzieć wiosennym. Celowo nie retuszowałam zdjęć, aby pokazać jak ukrywam niedoskonałości. Tu akurat mam podkład Rimmel Lasting Finish, korektor True Match z L'Oreal i kamuflaż z Catrice. Jest to moja propozycja na co dzień, ale też na popołudniową randkę:))) 

Jak w tytule widzicie - pogadamy dziś o mojej malutkiej (jeszcze!) kolekcji pomadek MAC. Na razie posiadam 4. Jedną o wykończeniu frost (efekt zmrożony), jedną o wykończeniu matte i dwie o wykończeniu retro matte. Zacznijmy, bo troszkę tego będzie:)))) 
Pomadki MAC to same cudowności zamknięte w zupełnej prostocie. Opakowanie w kształcie pocisku, z grubego plastiku, które zamyka się charakterystycznym "klik". Nie są zupełnie czarne, delikatnie połyskują. Dodaje im to elegancji.
Zacznę od mojego najnowszego nabytku. All fired up. Cudowna czerwień wpadająca w róż. Elegancka, ale wciąż dziewczęca. Wykończenie - retro matte. Nakłada się ją dość tempo. Dopiero po przejechaniu po ustach, rozgrzewa się i łatwiej z nią pracować. Dzięki takiemu wykończeniu jest bardzo trwała. Trzyma się na ustach ponad 4h przy normalnym jedzeniu i piciu. Schodzi równomiernie, a dodatkowo jakby wpija się w usta, dlatego nie ma możliwości aby została tylko obwódka, a środek się zjadł całkowicie. 
Na ustach prezentuje się w ten sposób:
Pomadkę nakładałam za pomocą sztyftu. Myślę, że nie jest najgorzej, ale na wyjścia polecam albo konturówkę, albo obrysowanie ust za pomocą pędzelka. 
Następna pomadka to Russian Red. To już kultowy kolor z MAC. Piękna soczysta czerwień, która zawiera zarówno trochę ciepłych jak i zimnych tonów, a dodatkowo wybiela zęby. Jest to moja pierwsza pomadka tej firmy. Kupiłam ją na swój ślub i nie zawiodłam się na niej! Cały czas miałam ją na ustach. Poprawiałam ją może z trzy-cztery razy w ciągu wesela (od ok.11 do 6 nad ranem). Jadłam i piłam wszystko. Gorzko, nie gorzko, a ona cały czas była na ustach. Oczywiście wielu odradzało mi czerwień na ślub, bo za ostra, bo będzie się rozmazywać, gubić, zjadać... itd. Nic z tych rzeczy! Naprawdę zdała swój egzamin na 5+! 
Na ustach:
Zapomniałam dodać, że jest ona o wykończeniu matowym, co czyni ją bardziej kremową i łatwiejszą w nałożeniu niż te o wykończeniu retro matte.
Następna jest ta, którą sprawiłam sobie pod choinkę. Flat out fabulous. Wykończenie - retro matte. Kolor fuksja, pomiędzy różem a fioletem, ale bardziej w stronę fioletu. Piękny! Testowałam ją bardzo mocno w Wigilię, a jak wiecie - byłam na trzech:) Poprawiałam ją kilka razy, ale komfort i pewność siebie, że nie wyglądam głupio - 100%. Dodatkowo kolor ten bardzo podkręca zielony kolor oczu. 
Na ustach:
I ostatnia MACowa piękność, którą już mieliście okazję zobaczyć na blogu:
Tak, mam na myśli Angel. Wykończenie frost, czyli efekt zmrożonego koloru. Odcień to pudrowy róż. nie jest w pełni kryjąca, ale jest świetna na dzień. Jest bardzo kremowa i nawilżająca, ale nie jest już tak trwała jak jej koleżanki. Plusem natomiast jest to, że nie potrzeba wielkiej precyzji, aby ją poprawić. Często można zrobić to nawet bez lusterka. Bardzo ją lubię. Na ustach:
Wszystkie pomadki razem:
I ostatnia to moje zaskoczenie! Szminka Ultra Colour Avon o wykończeniu matowym.
Kolor - Matte Rose. Piękny brudny róż wpadający w koral. Tak bym go określiła. Jest kremowa, ale wykończenie jest matowe. Trwała, równo schodzi. Komfortowo się ją nosi. Plusem jest też cena - ok. 16 zł. Jedyne co, to jest rzadko w katalogu. Trzeba na nią polować. Ja wiem, że na pewno skusze się na więcej kolorów. W tej cenie naprawdę warto! Na ustach:
Bardzo ładny odcień na co dzień. Do każdego właściwie makijażu. 
Swatche razem:
Co powiecie? Starałam się jak najlepiej pokazać Wam te pomadki, dlatego mój makijaż był bardzo ubogi, aby usta były na pierwszym planie. Dodatkowo zdjęcia są bardzo minimalnie retuszowane, więc możecie zobaczyć krycie podkładu 123 Bourjois. Od razu mówię, zaczerwienień raczej nie ukrywa... Chyba, że są delikatne.

Warto pamiętać, że aby pomadka była bardziej trwała to należy nakładać ją cienkimi warstwami!:) 

Na dziś tyle z kosmetyków, ale jeszcze... wiem, że Dzień Kobiet jest kojarzony z komunizmem, ale jest to bardzo miłe Święto dla nas, więc

Z okazji dnia kobiet życzę Wam i sobie, aby każdy dzień był pełen słońca w postaci pięknych i dobrych ludzi, którzy nas otaczają. I żebyśmy zawsze pamiętały, że jesteśmy wyjątkowe i piękne nie tylko 8 marca, ale cały rok! Ot, co! :))) 
Pozdrawiam ciepło,
Blondlove
Czytaj dalej »

poniedziałek, 9 lutego 2015

Nowości lutowe z bliska - MAC, Sleek i niezbędnik podróżny Alterra

Cześć,
nie mogę się ostatnio ogarnąć! Mam tyle zdjęć i tyle pomysłów na posty, a nie mam czasu tego wrzucać:) Jakoś dziwnie wydaje mi się, że więcej czasu miałam w czasie trwania semestru niż w czasie ferii!:))) Ale nic. Przez weekend mnie nie było... Pracowałam, a że pracę mam wyjazdową to jestem skazana na internet hotelowy. Tym razem mnie zawiódł i mój laptop nie ogarnął :) No trudno:) UWAGA! Post będzie dłuuuugi:) Pokażę Wam dziś bez czego nie wyruszam w podróż i bez czego nie zaczynam się malować, robić swatchy oraz zapoznam Was bliżej z dwiema z moich nowości:) Zacznę od Alterry.
Chusteczki nawilżane z aloesem Alterra. Co mówi producent?


Każda skóra zasługuje na indywidualna pielęgnację. Nawilżone chusteczki oczyszczające Alterra z wyciągiem z aloesu oczyszczają skórę wyjątkowo delikatnie. Łagodna formuła rozświetla i ożywia; nadmiar tłuszczu, pozostałości makijażu i cząsteczki brudu zostają delikatnie usunięte,a preparat przygotowuje skórę do kolejnego etapu pielęgnacji. Subtelny zapach rozpieści Twoje zmysły.

Można stosować również do bardzo wrażliwej skóry.


Do czego używam? 
  • do przecierania twarzy wieczorem. W hotelach nie zawsze woda jest "dobra", czyli nie zawsze służy cerze. Ja to od razu zauważam, bo skóra robi się nieprzyjemna w dotyku i wysypuje mnie różnymi niedoskonałościami. Dlatego właśnie mam te chusteczki zawsze przy sobie.
  • do czyszczenia rąk podczas makijażu.
  • do czyszczenia swatchy z ręki.
Wydajność? W opakowaniu znajdziemy 25 sztuk, które są bardzo mocno nawilżone. Jedna chusteczka pozwala zmyć resztki makijażu z twarzy, szyi i dekoltu jeśli trzeba.
Zapach? Bardzo przyjemny, aloesowy, odświeżający.
Skład? Marka Alterra słynie z tego iż we wszystkich swoich produktach korzysta tylko ze składników pocodzenia naturalnego.
Efekt? Skóra bardzo gładka, miękka, nawilżona, odświeżona.
Cena? ok. 3-4 zł w drogeriach Rossmann

Chusteczki wyglądają tak:
Porowate, ale baaaardzo delikatne. Za taką cenę myślę, że warto nawet kupić na próbę:) Ja już mam któreś z kolei opakowanie. 

Następnie chcę pokazać Wam Sleek - Blush by 3 w odcieniu Califronia
Otwieramy. W środku jak przystało na Sleek lusterko i trzy róże.
Róże w odcieniu morelowo-różowym. Swatche:
Bardzo kremowe i wydają się być wydajne, bo popatrzcie:
Prawie nie widać ubytku. Bardzo napigmentowane, ale efekt można stopniować i raczej tym produktem krzywdy się nie da zrobić. Ja nakładam je pędzlem po podkładzie, wtedy się ładnie stapia ze skórą, ale równie dobrze można to zrobić palcami.  Daje efekt zdrowego rumieńca, promiennej cery, twarzy. Mi się podoba.
Środkowy posiada bardzo delikatne drobinki rozświetlające, ale nie jest to brokat!:) Jestem na tak!

Na koniec MAC Angel - poznajcie się bliżej!:)
Na ustach prezentuje się pięknie. Bardzo przepraszam, ale moje usta mimo tego, że ciągle je smaruję, przez noc się bardzo wysuszają... Wydaje mi się, że mogę mieć suche powietrze w mieszkaniu.
Angel jest bardzo kremowa i nawilżająca. Sunie po ustach jak masło:))) Przyjemne w noszeniu. I już na koniec-koniec róże i pomadka w makijażu:
Na dziś tyle:) Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam:) Zdążyłam jeszcze poodpowiadać na Wasze komentarze!:) Mam nadzieję, że jutro uda mi się coś wrzucić... Jadę do domu na mały rodzinny jubileusz:) 

Lecę! Wiecie, że dziś jest Międzynarodowy Dzień Pizzy? Idę pomóc Mężowi!:))) Będzie pysznie!:)

Pozdrawiam Was cieplutko,
Blondlove
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 B L O N D L O V E , Blogger