Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywata. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 maja 2018

Spełnione marzenie | Od piwnicy do studio makijażowego | Metamorfoza

   Wreszcie nadszedł czas, kiedy mogę pochwalić się moim zrealizowanym marzeniem! Mam swoje Studio! Już wręcz nie mogłam się doczekać, by Wam to wszystko pokazać! Szczerze powiedziawszy, to sama nie spodziewałam się takiego efektu :) Niby nie tak wiele, ale jednak elegancko i tak... po mojemu. Zresztą wszystko Wam opiszę, bo z Instagrama wnioskuję, że jesteście bardzo ciekawi jak to wszystko sobie zorganizowałam. 
   Od początku...
Wykupując mieszkanie w moim domu rodzinnym po mojej cioci wiedziałam, że oprócz samego mieszkania, w skład własności wchodzi też jeden pokój w piwnicy. Musicie jednak wiedzieć, że dom postawiony jest w stromej górze tak, że piwnica w połowie jest całkowicie pod ziemią, a z drugiej jest średnim parterem. I właśnie  w tej komfortowej stronie był pusty pokój-składzik, który od razu w mojej głowie zaświtał jako wymarzone Studio, w którym nie tylko będę ćwiczyć makijaże, ale też tworzyć posty na bloga, może nagrywać i najzwyczajniej w świecie pracować. Był tylko jeden kłopot... drzwi od strony piwnicy. Średnio, ale do zrobienia. Początkowo (po wysprzątaniu i zdarciu całej farby ze ścian) wyglądało to tak:
Przerażająco? Może troszkę. Pokój ma około 4x3 m, więc pole do popisu jakieś tam było, ale pojawiły się dwa problemy: po pierwsze - podłoga krzywa jak diabli (w końcu to jednak piwnica) i dwa - mur między pokojem, a korytarzem wejściowym ma około 30 cm, a mur zewnętrzny około 40 cm. Powiększanie okna odpadło na starcie, ale za to wymiana na jedno-kwaterowe (?) miała być dobrym rozwiązaniem. Drzwi jednak nie można było przeskoczyć, więc wykuwali je przez cały dzień ciężkim sprzętem, bo okazało się, że to beton wzmacniany kamieniami i głazami. No cóż... 
Bez wylewki też się nie obyło, więc trzeba było podłogę w miarę wyrównać i zamówić ekipę. Plusem tego pomieszczenia była doprowadzona woda, więc żal było nie wygospodarować w pokoju toalety w wymiarze 1x1,5 metra. Co prawda nie mam tam jeszcze drzwi, bo firma przełożyła termin, ale tymczasowa zasłona musi mi wystarczyć. Jest okej :)
 
 
 
 
Wygląda lepiej? No to teraz uważajcie, bo będzie efekt końcowy! 

Lista rzeczy z pokoju wraz z linkami, choć post nie jest sponsorowany:
Dajcie koniecznie znać jak Wam się podoba! :D
Ja bym mogła stamtąd nie wychodzić!
Dziękuję tym, którzy pomagali przy tworzeniu mojego miejsca w świecie! 
Czytaj dalej »

wtorek, 6 marca 2018

21 godzin | Targi Beauty Forum | Moja relacja

   Dziś mam dla Was relację z targów Beauty Forum zorganizowanych przez magazyn Make-up trendy. Wielkie Święto Makijażystów, kosmetologów i specjalistek od manicure. Byłam pierwszy raz, więc podzielę się z Wami przemyśleniami i opowiem Wam co nieco. Będzie to coś a'la kartka z pamiętnika i w sumie tak to potraktujcie. Taki pisany vlog :D
   Od początku. Miałam nie jechać. No po prostu miałam nie jechać. Z góry założyłam, że nie ma z kim (o ja głupia!) i że po prostu to niemożliwe. Bardzo szybko okazało się jednak, że jestem w błędzie i że pojadę z Asią (klik). Kupiłam bilety tam i z powrotem, załapałam się jeszcze na bilety na Targi, by nie stać w kolejce i wstałam w sobotę o 3 rano. Nie pytajcie jak to zrobiłam, ale musiałam się umalować. Dokleiłam nawet rzęsy.  O_o Musiałam... Czasem, a nawet często myślę, że makijażem próbuję ukryć swój brak pewności siebie. Szczerze mówiąc, to pomalowałam się, a i tak bałam się czy nie wyglądam głupio :D
Pociąg miał być o 5:14 z sąsiedniego miasta, więc bez kawy w McCafe się nie obyło. Rejczel :) W Warszawie byłam około 9.40. Na miejsce dojechałyśmy Taksówką i... zaczęło się! Hala była ogromna! Ludzi ogrom, stanowisk ogrom, po prostu szał! Po zamontowaniu się w szatni, ruszyłyśmy pod scenę gdzie cały czas odbywały się pokazy. Bardzo interesowały nas wystąpienia Karoliny Zientek, Adriana Świderskiego, Marzeny Tarasiewisz. Na pokaz Karoliny Matraszek nie miałyśmy szans się załapać, ale mogłyśmy podziwiać jej pracę przy spotkaniu z Kitulcem. 
Poznajecie ich wszystkich? Fajnie jest spotkać ludzi, których się podziwia na ekranie monitora w realnym życiu. I wiecie co? Oni są tak niesamowicie sympatyczni! Dla tych z Was, którzy nie znają (od góry): Kitulec, Daniel Sobieśniewski, Marzena Tarasiewicz i Adrianna Grotkowska. Mistrzowie pędzla :) 

Oprócz pokazów na scenie dużej, obok znajdowały się stanowiska makijażowe różnych marek i można było się po prostu pomalować u danego makijażysty, ale też trwały pokazy różnych charakteryzacji. Niesamowita dawka inspiracji! Pokaz niebywałego artystycznego kunsztu! Siedzieć i podziwiać! 
Towarzyszyłam mi Asia z koleżanką i oczywiście najlepsza przyjaciółka - kawa! Po dreptaniu od stanowiska do stanowiska siły opadały, ale dawałyśmy radę! 21 godzin na nogach - to jest coś! Asia oczywiście jest też sprawczynią mojej dziury budżetowej, bo nie miałam kupować nic, a kupiłam i to sporo. Ale nie, nie :) Asia nie zmuszała, wystarczyło tylko: 'to jest fajne' no i płynęłam z prądem! :) Oczywiście dałam sobie bana na palety, bo nimi mogłabym wyłożyć podłogę, ale pigmenty i brokaty - no musiałam! W następnym poście pokażę Wam moje nowe świecidełka :) Są cudowne! 
Oprócz sceny głównej, była też scena mniejsza, na której trwały pokazy makijażu permanentnego. Ogólnie na targach było mnóstwo stanowisk, gdzie można było dokonać sobie takiego zabiegu. Ja bym się nie zdecydowała ze względu na mnogość ludzi, którzy często niechcący wpadali na takie stanowiska, ale też ze względu na warunki komfortu. 
Największe stanowiska miały marki paznokciowe - Semilac, NeoNail i Indygo - ogrom i mega-dopracowanie szczegółów. Można było też podziwiać zmagania artystów przy manicure przestrzennym - no po prostu totalnie nieużytkowo i totalnie artystycznie. 
Generalnie mi się podobało i w przyszłym roku pojadę bankowo o ile zdrowie pozwoli, ale żeby nie było tak lukrowo, to nie do końca przekonana byłam do:
- rozmieszczenia kabli - kostki i wtyczki walały się często pod nogami, a dywany się podwijały. Łatwo o niepotrzebny i głupi wypadek.
- mało punktów gastronomicznych, na ciepło można było zjeść na zewnątrz a w środku już o 14 nie było bułek. Sushi w takim miejscu mnie nie przekonywało. 
- mało zniżek albo mało opisanych. Nie wiele stanowisk miało opisane zniżki typu 2+1 albo coś. 
- mnogość kobiet z walizkami na kółkach, malutkimi dziećmi w wózkach, a także większymi, które skamlały, bo to nie miejsce dla nich.
- szatnia - mała na tyle płaszczy i przy wyciąganiu innych reszta spadała. Mój nie ucierpiał, ale koleżanki widać, że nie dość, że spadł to był powieszony za zawieszkę od guzika, która się urwała, a kobiety tam siedzące nie wzięły za to odpowiedzialności. 
Wiecie co Wam jednak powiem? Taki wyjazd to jest idealna okazja do sprawdzenia trwałości makijażu. Od 3 rano do 1 w nocy, przy czym w drodze powrotnej już się w ogóle nie przejmowałam tym, jak wyglądam. Mimo to, dobre i pewne kosmetyki to podstawa! :) 

To na tyle takiej szybkiej relacji :)
Ja jestem bardzo zadowolona z wyjazdu!
Byliście?
Czytaj dalej »

niedziela, 11 lutego 2018

10 kolejnych faktów o mnie | Poznajmy się jeszcze lepiej

   Remont, przeziębienie i ogólne zmęczenie (chcę już wiosnę!) nie sprzyjają regularności na blogu. Dziś przygotowałam dla Was post lifestylowy, taki prywatny totalnie, bo zdradzę Wam kilka kolejnych faktów o sobie. Inne wpisy z tego działu znajdziecie w zakładce 'o mnie' na górze strony. No to co? Lecimy.
  1. Mylą mnie z moją siostrą chociaż jest młodsza ode mnie o dwa lata i mamy inny kolor włosów :)
  2. Śpiewam pod prysznicem.
  3. Propos kąpieli, to w czasach dzieciństwa bawiłam się w 'telezakupy' mieszając wszystkie środki czyszczące ze sobą i tłumacząc w eter dlaczego, akurat mój środek jest najlepszy. Wierzyłam w to tak mocno, że przez długi czas myłam łazienkę mieszanką Cifu, płynu do szyb, płynu do podłóg, domestosa i 10 innych znajdujących się w szafce łazienkowej. Że też mi nie wypaliło dziury w rękach, to ja nie wiem! :D
  4. Uwielbiałam grać w Simsy. Topienie Simów i zabieranie dzieci przez opiekę społeczną było nagminne :D Wyrosłam jednak chyba na mądrą kobietę :D Mam nadzieję! Edit. Pograłabym! :D Swoją drogą pamiętam czasy, gdy wyznacznikiem dobrego komputera była możliwość zainstalowania Simsów bez zamulania :D 
  5. Chcę mieć tatuaż. Kiedyś go zrobię. Marzyłby mi się rękaw, ale jestem cykorem... 
  6. Nie ufam nazbyt miłym ludziom. Takim co słodzą wszystkim, lubią wszystkich i nic im w życiu nie przeszkadza, a naokoło wszystkim z tyłka świeci słońce. 
  7. Nie cierpię dzwonić przez telefon i odbierać telefonów od nieznajomych. Serio! Przyspieszony puls wywołuje u mnie telefon po pizzę. 
  8. Ale... zawsze rozmawiam z konsultantami banków, operatorów, itd. Mam jakoś tak w empatii, że może niczego miłego dziś nie usłyszeli. Wysłuchuję ich do końca, po czym grzecznie odmawiam. Niech mają trochę luzu w tym call center. Zdarza się też tak, że całą rozmowę się przechichram, bo pomysły ludzi z banków itd. są tak komiczne, że muszę szukać argumentów z  kosmosu, by ich grzecznie spławić :) Chcecie to Wam kiedyś opowiem o tych zabawniejszych sytuacjach, bo raz gadałam z gościem 15 minut :D 
  9. Nie potrafię rozstać się z moją suknią ślubną. Od ślubu została tylko wyprana i wisi. Kocham ją! Marzy mi się w niej sesja na którąś z rocznic ślubu. 
  10. Moimi największymi grzechami przeciwko mojej cerze są zupki chińskie i donuty z Biedry :D Uwielbiam! 5 minut przyjemności, cały tydzień czyszczenia buzi :D 
Tyle :)
Dajcie znać czy coś Was zaskoczyło :) 
Miłego :) 
Czytaj dalej »

środa, 3 stycznia 2018

Znów od początku | Co u mnie? | Plany na przyszły rok

   Okej. Wreszcie. Mam chwilę czasu, by Wam coś naklikać :) Końcówka roku była na tyle szalona, że nie miałam naprawdę sił, by choć na moment tutaj zajrzeć, ale od początku, czyli zaraz Wam wszystko opowiem! 
   Najpierw Blogmas, czyli to mi zupełnie nie wyszło. Nawet nie będę się tłumaczyć. Po prostu nie miałam głowy, ale... wrzucę Wam tutaj mój makijaż z Wigilii, którego nie udało mi się jeszcze opublikować na blogu. Może jeszcze Wam się przyda taka inspiracja choćby na randkę :) 
Bardzo klasycznie. Na zdjęciu wyszło zdecydowanie słabiej niż w rzeczywistości, w której makijaż był dość wyrazisty. Idealnie pasował mi do małej, welurowej czarnej, która mieniła się na złoto-bordowo. Na ustach postawiłam tym razem na Wibo, Million Dollar Lips w odcieniu numer 5. Bardzo go lubię! 
   W ostatnim tygodniu grudnia znów udało mi się nawiązać współpracę z Marc Jacobs Beauty i pracowałam jako konsultantka marki w Sephora. Z kilkoma z Was udało mi się tam porozmawiać, albo choć zamienić słowo, gdy miałam natłok :) To bardzo miłe! Dziękuję!
   Poprzedni rok obfitował dla mnie w nowe wyzwania makijażowe, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że bycie nauczycielką w szkole jest zupełnie nie dla mnie, dlatego zaczęłam czynić kroki ku spełnieniu marzenia o założeniu swojej firmy. Postarałam się, napisałam wniosek, zrobiłam portfolio i udało się! Od stycznia przyjmuję oficjalnie na makijaże okolicznościowe, a zapisać się można przez stronę na Facebook. 
   To jeszcze nie wszystko! Okazuje się, że będę miała wreszcie swój wymarzony makeup room, gdy w końcu się wyremontujemy i przeprowadzimy. Mam już tyle pomysłów na niego, że głowa mała, ale wreszcie będę mogła więcej dla Was pisać, więcej malować i może w końcu wrócić do nagrywania! 
   Powiem Wam, że te zmiany mnie przerażają, bo w jakiś sposób wyciągają mnie ze strefy teraźniejszego komfortu, ale wiem, że są potrzebne i kryje się za nimi wiele możliwości rozwoju! Dlatego...
   Dziękuję Wam za kolejny rok. Za kolejny rok możliwości bycia tutaj. Pomagacie tworzyć mi to miejsce i wiele razy niesamowicie motywujecie, a czasem nawet kopniecie, bym się wreszcie ogarnęła! Fajnie Was mieć, a jest Was coraz więcej! 
   Cele? Mam ich kilka... Dziś wieczorem usiądę i zapiszę! Wam też to radzę! "Niezapisane cele to tylko marzenia!" Zróbcie w tym roku coś, co pozwoli Wam poszerzyć swoje horyzonty! 
To taki szybki post, ale chciałam Wam napisać co u mnie, bo chyba należy Wam się słowo wyjaśnienia :) 

Jakie macie plany na Nowy Rok?
Ja oprócz swojego ślubu, to chyba nigdy nie planowałam!
Zawsze na spontanie :D
A Wy?
Planujecie czy tak jak u mnie - zmiany determinują plany?
Czytaj dalej »

wtorek, 14 listopada 2017

[Q&A] Pytania, które wciąż dostaję | Czy żałuję studiów? | Jakie mam plany?

Zdjęcie stare, ale nie mam nic lepszego :D
   Ostatnio tu mnie bardzo mało, ale przyznam szczerze, że wpadłam dokładnie w ten stan, o którym pisała u siebie na blogu Agwer.  W skrócie - brak chęci do czegokolwiek prócz czytania, leżenia pod kocykiem i picia ciepłej herbaty z cytryną i z miodem, a najlepiej tej, którą pokazywałam Wam w zeszłym roku - klik. I może nawet mogłoby tak być, gdyby nie mały Skrzat, który mi to uniemożliwia, więc zamiast kocyka mam plastelinę, kolorowanki, klocki i 'cymbałki'. W wolnej chwili nadrabiam Youtube i myślę o tym, co tu napisać najczęściej na myśleniu jednak kończąc. Chandra - ta niechlubna koleżanka. Mam nadzieję, że szybko się wyprowadzi, bo brak ruchu na blogu wprowadza mnie w stan poczucia winy, co nie sprzyja zażegnaniu chwilowego kryzysu. Tyle. Po prostu szczerze chciałam Wam napisać jak jest. 

   Trzeba zacząć działać, a najlepiej powoli od małych kroków, dlatego dziś postanowiłam na blogu rozprawić się z pytaniami, które dostaję wciąż od różnych osób. Będziecie mieli okazję mnie trochę lepiej poznać. Są to kwestie, o które notorycznie pytają mnie znajomi, rodzina i napotkani ludzie i w sumie to się nie dziwię, bo swego czasu sama musiałam sobie na te pytania odpowiedzieć. Zacznijmy.

1. Czy chcesz pracować w wyuczonym zawodzie?
Z zawodu jestem nauczycielem (tym od dzieci w przedszkolu i do klasy trzeciej) i nie planuję pracy w zawodzie. Przynajmniej na razie nie widzę siebie w takiej przyszłości. Nie zamykam sobie tej drogi, ale na razie nie chcę. Dlaczego? W trakcie etapu magisterskiego doszło do mnie, że brakuje mi powołania. Głupio to zabrzmi, ale praca z dziećmi jest niesamowicie odpowiedzialna i jeżeli ma się choć cień wątpliwości to raczej nie powinno się w to wchodzić. Kocham dzieci, uwielbiam obserwować ich rozwój. Dzieci na tym etapie są też bardzo wdzięczne i jeszcze lubią szkołę, ale praca z rodzicami, papiery, tony materiałów i bycie nauczycielem 24/7 mnie trochę paraliżuje. To tak w skrócie. Na razie nie :)

2. W takim razie po co były Ci te studia? 
Moje ulubione! :D Przecież tego, czego nauczyłam się podczas studiów nikt mi nie zabierze. Obronionego tytułu też nie. Pedagogika o tyle jest fajnym kierunkiem, że otwiera i poszerza horyzonty. Uczy nie tylko jak uczyć, ale też rozwija kreatywność, dokładność, inteligencję, elastyczność i właściwie mnóstwo cech przydatnych w normalnym życiu. Różne doświadczenia, zaradność, terminowość... Po za tym zawarte podczas studiów przyjaźnie są wartością samą w sobie. Nie żałuję ani chwili, że skończyłam takie, a nie inne studia.

3. Czemu nie kosmetologia?
Wiąże się z drugim. Bo nie wiedziałam na początku studiów, że życie tak mnie poprowadzi, a w liceum makijażem się nie interesowałam. Zresztą... mnie interesuje samo zagadnienie makijażu, a z tego co wiem, to na studiach kosmetologicznych makijażu są znikome jednostki zajęciowe. Raczej uczą pielęgnacji ciała i zabiegów kosmetycznych, którymi ja osobiście się nie chcę zajmować. Między kosmetyczką a makijażystką jest spora różnica jak wiecie :)

4. Skąd i dlaczego makijaż?
Ci co mnie znają, to dobrze wiedzą, że ja malowałam się tylko od wielkiego dzwonu. W liceum zdecydowanie priorytetem było 15 minut drzemki i szybkie śniadanie. To zmieniło się na studiach, gdzie postanowiłam trochę się jednak malować, bo 'wypada'. Podglądając moje współlokatorki (Pozdrawiam!) kupowałam kolejne kosmetyki, zaczęłam oglądać YT (na początku tylko Maxineczka i trochę Stylizacje) i koło ruszyło... na tyle szybko, że po 3 roku malowałam koleżankę do ślubu. Na magisterce z braku wyładowania kreatywnego zaczęłam pisać blog i coraz bardziej wchodzić w Świat Beauty. Wciągło mnie. Jestem dalej i chcę więcej! Lepiej.

5.  W takim razie co dalej?
Dalej to samo, czyli blog i makijaż, a w przyszłym roku znów chcę wrócić do nagrywania na YT. Wiecie, pisane to jedno, ale często łapię się na tym, że ja bym Wam o wiele lepiej o czymś opowiedziała niż napisała! :D Namiastkę tego opowiadania możecie często znaleźć na Instastory, gdzie Was zapraszam :)

Mam nadzieję, że odpowiedziałam w miarę zrozumiale, bo chciałam by było jak najkrócej. Kto by to czytał? :D Jeżeli macie jakieś pytania do mnie to piszcie :D
Narobiłam dziś zdjęć!
Oznacza to Wielki Powrót!
Zostawcie w komentarzu serducho jako motywację <3
Czytaj dalej »

czwartek, 29 czerwca 2017

Kulisy mojej współpracy z Sephorą | Beauty Lab with Marc Jacobs

Cześć,
co prawda post ten jest o sprawie przedawnionej, która działa się miesiąc temu, ale wiem, że wiele z Was było ciekawe co robiłam w Sephorze i jak znalazłam się w teamie Marca Jacobsa. Mam nadzieję, że sprawa dla Was jest wciąż aktualna :D Zapraszam na krótkie przemyślenia. 
 
W życiu często ma się po prostu szczęście! Nie, nie da się tego ukryć i tak było w moim przypadku, gdy jedna z wizażystek napisała do mnie czy nie chciałabym malować kobiet podczas Beauty Lab kosmetykami Marca Jacobsa. Pierwsza moja myśl: Ja!? Przecież ja chyba sobie nie poradzę! :O Na szczęście znajoma szybko ściągnęła mnie na ziemię pisząc: Poradzisz sobie na pewno! i skierowała mój numer telefonu do koordynatorki akcji. 
Po krótkiej rozmowie umówiłyśmy się na szkolenie. Wraz ze mną miały malować jeszcze trzy dziewczyny. Podczas szkolenia mogłyśmy poznać i pomacać nowości marki, a także przetestować każdy produkt.  
     Malowałam przez 3 dni dobierając kobietom właściwy podkład, pomadkę, odpowiadałam na ich pytania, tłumaczyłam zasady konturowania, pokazywałam proste tricki na szybki makijaż. Generalnie przyjęłam zasadę: Pokaż jej jak może się tymi kosmetykami pomalować sama! W końcu nie każda z nas potrafi zmalować na swojej twarzy idealnie rozblendowane oko, idealnie wykonturowaną twarz czy dobrać odcień różu. Zresztą umówmy się, nie każda z nas ma na to rano czas! :) Sama widzę to po sobie często wykonując minimalny makijaż podkreślający jedynie atuty i zakrywający niedoskonałości.
Kobiety, które miałam okazję malować były niesamowite i sympatyczne. Każda bardzo otwarta, ciekawa, pełna pasji życia i przede wszystkim ciepła! Najbardziej w pamięci utkwiła mi jednak Pani po 50 (albo więcej), pełna energii i pewna siebie wyglądająca w czerwonej pomadce lepiej niż ja! Błysk w oku po makijażu zapamiętam do końca życia! Klasa sama w sobie, a gdy jeszcze jej mąż pochwalił mój makijaż to już mogło się dziać wszystko! <3 Dostałam skrzydeł!
Dla mnie to była niesamowita przygoda, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że makijaż to moje miejsce! Bo wiecie, idę pod prąd! Idę na przekór mojemu wykształceniu, ale w stronę pasji i tego, co kocham. Zdobyłam świetne i niezwykle cenne doświadczenie. Jeżeli malujecie i będziecie miały kiedyś okazję malować na takich eventach, to się nawet nie zastanawiajcie! 

Post ten zostawiam tutaj w formie swego rodzaju pamiątki, 
ale też dla tych z Was, które po prostu były ciekawe.
Czytaj dalej »

środa, 19 kwietnia 2017

Kocham wiosnę | TAG | Na przekór pogodzie

Cześć,
na przekór temu co ostatnio się stało i o czym krzyczy większość moich znajomych na Facebook, ja postanowiłam nie narzekać, a poprawić sobie nastrój odpowiadając na pytania z TAGu: Kocham wiosnę! Jestem zdecydowanie stworzeniem ciepłolubnym i niecierpliwie zawsze czekam na pierwsze ciepłe i wiosenne promyki słońca. Jeżeli jesteście ciekawi moich odpowiedzi, to zapraszam do czytania dalej. 


1. Ulubiony wiosenny lakier?
Okej. Przecież i tak wszyscy wiecie, że ja nie przepadam za malowaniem paznokci, ale... jeżeli miałabym pomalować, to tylko na ten kolor poniżej. Rimmel by Rita Ora w odcieniu 860 Bestival Blue, który jest pięknym niezapominajkowym błękitem! Przyjrzyjcie mu się na promocji w Rossmann.

2. Ulubione wiosenne produkty do ust?
Hmmm... Pominę balsam do ust, bo on powinien być ulubieńcem w każdej porze roku. Przejrzałam jednak moją "skromną" kolekcję pomadek i postanowiłam wybrać 3, po które sięgnęłabym przy makijażu typowo wiosennym...
... i stwierdziłam, że neutralny brudny róż, koralowo-brzoskwiniowy nudziak i neonowy róż to jest to! Nie przywiązuję jednak do tego, aż takiej wagi, bo lubię eksperymentować na ustach i nie przywiązuję się raczej zbytnio do jednego produktu.


3. Ulubione wiosenne ubrania?
No i tu trochę poszalałam... 
Sukienka po lewej to zakup targowy, ale jej wzór jest przepiękny. Jest bardzo zwiewna i wygodna. Po prawej natomiast jest moja tiulówka uszyta przez moją Mamę i wiem, że w tym roku będę ją nosić bardzo często! :) 
Lubię niebieskości, dlatego wśród sukienek nie mogło zabraknąć mojej trapezowej i prostej propozycji również uszytej przez moją Mamą. Ostatnio na Insta wrzuciłam dwa zdjęcia w koszuli w haftowane kwiaty - tak, też jestem w niej zakochana! 
I na koniec moja ulubiona marynarka :) Do tiulówy na rockowo i do koszuli na odświętnie! Uwielbiam ją! 

4. Ulubiony kwiat?
Wszystkie wiosenne kocham bez wyjątku, ale najbardziej czekam na majowe bzy! 

5. Ulubione wiosenne akcesoria/szale?
Szale zdecydowanie! W kwiaty, kratki, kropki! Oprócz tego okulary przeciwsłoneczne :) I jeszcze kosmetyki, które ewidentnie przynoszą wiosnę:
Paleta Sweet Peach, Bronzer z Golden Rose Mineral Terracota Powder 04, cienie foliowo-metaliczne z my Secret i oczywiście rozświetlacz. Kilka machnięć i makijaż wiosenny gotowy, czyli najlepsze moje "akcesorium"! :D 

6. Jaki wiosenny trend jest dla Ciebie najbardziej ekscytujący? (makijaż, moda, oba)?
Hmm... W makijażu mocno rozświetlona, satynowa cera - kocham! W modzie - nie jestem na bieżąco, bo noszę to, na co mam ochotę :) 

7. Ulubiona wiosenna świeca?
Na razie brak :)

8. Ulubiona wiosenna mgiełka/perfumy?
Lubię wiosną ten zapach z Avon. Pachnie zieloną herbatą i cytrusami:) Lekki, świeży i energetyzujący.
9. Jaka jest u Ciebie wiosna?
Na razie zima ją trochę przechytrzyła, ale wiosna w górach jest niesamowicie piękna. Wystarczy jeden cieplejszy deszcz, a wszystko budzi się do życia. Wszystko staje się zielone, a w oddali widać jeszcze ośnieżone szczyty gór. C U D O W N I E! 

10. Co według Ciebie jest najlepsze w wiośnie?
Moje urodziny! Hahahah! A serio? Najlepsze jest wszystko! Kwitną najpiękniejsze kwiaty, budzi się przyroda, bardziej mi się chce wszystko, częściej świeci słońce, dłuższy jest dzień, można wychodzić z domu bez 15 cm warstwy ubrania, spacery są przyjemniejsze, ludzie są milsi i... mogę tak w nieskończoność!  

11. Czy lubisz wiosenne porządki? 
Bardzo! Po przedekorowaniu i przeorganizowaniu domu mam więcej i motywacji i chęci, i świeższy umysł :) 

12. Twoje plany na weekend majowy?
Może sama się zaskoczę, bo oprócz kilku makijaży weselnych nie mam jeszcze planów :) 

A Wy?
Kochacie wiosnę?
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 B L O N D L O V E , Blogger