Cześć,

Czytaj dalej »
nie mylicie się, dobrze widzicie! Dziś kolejny rozświetlacz. O mojej aktualnej kolekcji możecie poczytać tutaj. Tym razem jest to kosmetyk marki Lirene i tak dużo o nim słyszałam wcześniej, że w końcu go kupiłam. Tak naprawdę to mam go około dwóch miesięcy, ale dopiero ostatnio zaczęłam sięgać po niego częściej.
Kosmetyk zamknięty jest w prostym, ale eleganckim opakowaniu. Nie jest to bardzo gruby plastik, ale nie jest to też ten najgorszy. Wieczko jest przeźroczyste, co pozwala na szybsze znalezienie kosmetyku i kontrolę jego zużycia. Zamyka się na klik. Szata graficzna minimalistyczna - podoba mi się, bo nie przytłacza oryginalnego wyglądu kosmetyku.
Powierzchnia rozświetlacza jest pięknie wytłaczana. Geometryczny wzór cieszy oko. Jak zauważyliście, składa się z czterech odcieni - od srebrzysto-białego przez beże do szampańskiego. Na wielu zdjęciach w Internecie widzę, że obok białego jest różowy. Nie wiem o co chodzi, u mnie ten odcień jedynie delikatnie wpada w róż (trzeba się przyjrzeć).
Pachnie. Zapach kojarzy mi się z naprawdę dobrym mydłem. Nie przytłacza, nie utrzymuje się na skórze, ale na pewno uprzyjemnia aplikację kosmetyku. Na prawdę ładnie - siedzę teraz i zamiast pisać, to co chwilę sobie wącham. Podoba mi się.
Odcień można sobie skomponować. To znaczy, że możemy użyć części chłodniejszej lub bardziej szampańskiej w zależności od potrzeb.
Po roztarciu, efekt jest delikatny, ale możliwy do stopniowania. Nie uzyskamy nim jednak efektu tafli. Jest to raczej produkt do makijażu dziennego lub w okazjach, gdy nie potrzebujemy tego rozświetlania aż tak mocnego. Daje efekt bardzo naturalny, ładny, elegancki. Ja ostatnio używałam go na Pannie Młodej, która potrzebowała rozświetlenia, ale bała się, aby nie był przesadzony. Ten produkt sprawdził się rewelacyjnie.
Tu jest efekt jaki uzyskałam na sobie, a wiecie, że ja nie oszczędzam:D Mi się bardzo podoba! Dodam tylko, że produkt zostawia delikatne drobineczki, ale trudno nimi byłoby uzyskać efekt "kuli dyskotekowej", więc są naprawdę maluteńkie i subtelne. Nie zapchał mnie i nie zrobił mi krzywdy.
Cena: około 20 zł. Widziałam je w Naturze.
Znacie? Używacie?