Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Golden Rose. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Golden Rose. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 września 2017

Na razie to tylko 8, czyli moja kolekcja płynnych pomadek z Golden Rose

   Koniec lenistwa - tak rodzice motywowali każdy rozpoczynający się rok szkolny! Posłusznie więc zabieram się pracy blogowej, bo ostatnio jakoś tu tak cicho i pusto... Rozpoczynająca się dla dzieci szkoła i nadejście jesieni bardzo mocno zmotywowały mnie, aby powrócić do regularnego pisania. Nie, nie próżnowałam przez wakacje! Kto śledzi mnie na Facebooku wie, że ćwiczę swoją rękę w malowaniu nie tylko siebie, ale też innych kobiet. Kocham to! Zdecydowanie kocham! W związku z tym powiększam ciągle swoje kosmetyczne zbiory. W ramach przeglądu, zapraszam Was dziś na obejrzenie części moich pomadek. Jedna formuła i jedna firma. Zainteresowani? To zapraszam :)
Te pomadki pewnie znają już wszyscy! Są trwałe, matowe, mają przejrzyste opakowania, wygodny aplikator (choć ja używam pędzelka, bo korzystam z nich podczas malowania też innych) i są naprawdę w przystępnej cenie. Do tej pory udało mi się ich zgromadzić 8, ale na pewno pojawi się ich więcej, bo bardzo chętnie po nie sięgam, a ostatnio doszły nowe kolory, więc jest okazja! :) 
Jak widzicie mam przekrój przez wiele kolorów, ale zdecydowanie brakuje mi borda, brązów i nudziaków! :D Na powyższym zdjęciu widać pomadki zaraz po nałożeniu, a zaraz będzie widać jak ładnie zastygają. Moje kolory to:
2 - neonowy róż
3 - brudny róż o podtonach fioletowych, lekko błyszczy co czyni go super wyjątkowym i najchętniej kupowanym odcieniem
4 - arbuzowa czerwień
5 - kolor wina w stronę śliwki
6 - czerwień malinowa 
9 - klasyczna, zimna czerwień retro
10 - sino-koperkowy róż :D potocznie zwany kolorem topielców, a poważnie to świetnie wygląda na ustach, ale trzeba umiejętnie dobrać resztę makijażu, aby nie było efektu trupiego. Ładnie wygląda nałożony na środek ust w połączeniu z innymi pomadkami :) 
21 - brudny różofiolet, bardzo podobny do koloru numer 3, dlatego dla porównania macie te swatche jeden pod drugim. 
Znacie te pomadki? 
Polećcie w komentarzach swoje ulubione kolory :)
Szczególnie interesują mnie nudziaki :) 

Czytaj dalej »

czwartek, 13 lipca 2017

Dużo moich ostatnich nowości | Sephora, Natura, MintiShop | Becca, theBalm, Kobo, Miya

Cześć,
post będzie długi, ale ostatnio znów zasiliłam mój kufer! Nie będę przedłużać, więc jak jesteście ciekawi co tym razem wpadło w moje ręce, to zapraszam do oglądania :) 

SEPHORA
Poszłam tylko po chusteczki peelingujące i po różany micel, ale skończyło się trochę inaczej:) 
Mleczko różane zdecydowanie jest bogatszą wersją płynu micelarnego i świetnie sprawdzi się na cerach suchych i odwodnionych. Chusteczki natomiast są świetnym gadżetem, który przyda się, gdy przed makijażem zauważę suche skórki, które z łatwością ściągnę. Trzeba uważać, bo chusteczki są naprawdę ostre. To taki doraźny peeling. 
Do tego jednak wpadła jeszcze Becca, a dokładnie "Glow on the go!". No przecież jak mogłabym tego nie wziąć! Patrzcie tylko na swatche:
Dla tych, które tak, jak ja myślały, że te miniatury już wyszły i nie wrócą mam dobre wieści - wchodzą do regularnej sprzedaży! :) Jest tylko jeden odcień - opal, ale i tak trzeba czyhać, bo znikają jak świeże bułeczki ile by tego nie zamówili:) Jednym zdaniem: Fuksło mi się! :D 

DROGERIE NATURA
Tu poszło mi o wiele łatwiej, bo na promocji -40% kupiłam tylko, to co akurat mi się skończyło, czyli ukochany bronzer Sahara Sand i paletę do konturowania :) 

MINTISHOP.PL
Tu zdecydowanie poszalałam... :D Ale kupiłam same perełki! :) 
Krem Miya chciałam mieć już bardzo dawno! Jest stosunkowo niedrogi (29,99 zł), ma naturalny skład i przepięknie pachnie latem! :) Jako pierwsze wrażenie dodam, że cudownie wygładza cerę pod makijaż! Czaję się jeszcze na wersję Call me Later.
Skusiłam się też na produkty Golden Rose. Puder transparentny sypki kupiłam z polecenia Red Lipstick Monster po obejrzeniu filmu z Bakingiem. Żel do utrwalania brwi chciałam już dawno - jest fajny! Baza pod cienie natomiast, jest z polecenia Agwer. Zobaczymy czy się sprawdzi :) 
Zamówiłam też trzy pomadki matowe w kredce. Są to chyba najnowsze odcienie 26, 27 i 28. Patrzcie:
Wszystkie nude, ale wpadające w róż, koral i brązobeż. Bardzo bezpieczne odcienie nadające się zarówno na co dzień jak i do mocniejszego makijażu oka. 
Królowa zamówienia, to oczywiście paletka theBalm - The Balm Apetit. Skusiłam się, bo była w promocji -50%, ale te cienie w sumie biorę w ciemno! 
Trzy matowe bazowe odcienie, trzy mocniej połyskujące i trzy satynowo-perłowe. Pokażę Wam ją bliżej przy okazji makijażu, ale powiem Wam, że zapowiada się świetnie! 

To tyle! Sporo tego się nazbierało, ale raczej wybrałam same pewniaki:)
Wpadło Wam coś w oko?
Czytaj dalej »

piątek, 24 lutego 2017

Zapodziajki torebkowe ostatniego czasu

Cześć,
kiedyś już rozpoczęłam tę serię na blogu, ale później używałam właściwie ciągle tej samej pomadki, albo samego EOSa, więc nie było sensu. Dziś jednak odkryłam, że trochę tych pomadek znów mi się nazbierało i w sumie są to moi ostatni ulubieńcy. Zapraszam!
Pewnie w ogóle nie jesteście zaskoczeni! :) Wszystkie płynne i wszystkie matowe. Oprócz nich na zdjęciu widzicie tez mój ukochany zapach z Avon "Sexi Pink" - bardzo słodki, ale też i zmysłowy, dziewczęcy i nieciężki. Wracam do pomadek. Wszystkie w sumie na blogu się już pokazały, a przekrój kolorystyczny mamy tu od nude do głębokiego wina. 
Aplikatory są do siebie bardzo podobne. Najbardziej chyba jednak lubię te z Golden Rose, bo są najbardziej precyzyjne. Swatche prezentują się następująco:
Od dołu: Wibo, MDL 06, Wibo MDL 05, GR 05, GR 03, Lovely K Lips Pink Poison. Najczęściej używałam jednak 5 z Wibo. Jest pięknym nudziakiem, który można bardzo szybko poprawić nawet bez patrzenia w lusterko:) Wszystkie są trwałe. Recenzje pomadek możecie poczytać tutaj, tutaj i tutaj. 
A Wam ostatnio jakie pomadki i kolory towarzyszą najczęściej?
Czytaj dalej »

wtorek, 14 lutego 2017

Makeup of the day | Cocoa Blend | Dwie propozycje ust

Cześć,
wiosenne żonkile dla wszystkich na Walentynki! ♥ A co! Walentynki Walentynkami, ale tęsknię za wiosną i mam nadzieję, że już powoli te wszystkie zimowe kurtki, buty, szale - choć akurat szale to fajna sprawa - pójdą w końcu na dno szafy! Post miałam wrzucić Wam wcześniej, bo zmalowałam ten makijaż dziś, ale po południu walczyłam z nieziemskim bólem głowy. Mimo wszystko mam nadzieję, że będzie on dobrą inspiracją na weekendowe szaleństwa :) 
Makijaż oka wykonałam całkowicie przy pomocy palety Zoeva, Cocoa Blend, która idealnie wpisuje się w ostatnie trendy makijażowe, czyli ciepło-bordowo-brzoskwiniowo-rude. Jest on bardzo prosty w wykonaniu, gdyż użyłam właściwie czterech cieni: beżowego pod łuk brwiowy, bordowego na całą powiekę, ale głównie skupiając go w zewnętrznym kąciku i rozcierając maksymalnie, aby stworzyć "chmurkę". Ciemnym ciepłym brązem wzmocniłam zewnętrzny kącik, a w wewnętrznym kąciku roztarłam złoto. Nie mogłam zdecydować się na usta, więc przygotowałam dwie propozycje:
Z lewej - Milion Dollar Lips w odcieniu numer 5 (klik) marki Wibo, a z prawej Matte Crayon Lipstick w odcieniu 04 marki Golden Rose. W wersji ust nude makijaż wydaje się chyba bardziej romantyczny ♥ 
A Wam która wersja ust bardziej odpowiada?
Podoba Wam się ten "ciepły" trend?
Czytaj dalej »

piątek, 10 lutego 2017

Nowość w kosmetyczce | Golden Rose | Matte Crayon Lipstick | 04 i 07

Cześć, 
dziś mam dla Was prezentację dwóch kolorów kultowych już pomadek w kredce od Golden Rose. Skusiłam się tym razem na czerwień i bordo. Są przepiękne! Moje zdanie na ich temat się nie zmieniło. Są może nie najtrwalsze na świecie, ale zdecydowanie ładnie się zjadają. Nie są w 100% matowe, ale satynowe i eleganckie. Nie wysuszają ust i komfortowo się noszą. 
Od dołu kolory to 04, czyli piękne malinowe bordo i 07 - czerwień strażacka, ale bez wyraźnych pomarańczowych tonów.
Tutaj widzicie co się stało, gdy przez przypadek otarłam je o spodnie dość mocno, bo pigment na spodniach został. Myślę, że to dobry test, bo pomadki tylko trochę drgnęły, ale nie rozmazały się. 
A tutaj natomiast widzicie efekt próby zmycia ich przy pomocy chusteczek nawilżanych. Nie ma szans. Z takim śladem będę pewnie chodzić do jutra jak nie dłużej, bo pomadki wgryzły się w skórę. Zdumiewające, ale świadczy też o ich trwałości. 
Na ustach prezentują się następująco. Najpierw numer 04:
i 07:
Celowo dodałam zdjęcia zamkniętych i otwartych ust, abyście mogli zobaczyć jak wyglądają przy nich zęby, czy ich nie żółcą. Be wątpienia ich atutem jest pigmentacja, komfort noszenia i łatwość aplikacji. Na minus jednak wciąż zaliczam konieczność ich temperowania.
Cena: około 12 zł
Lubicie je nadal czy może już o nich zapomnieliście?
W końcu szał na nie już trochę minął :)
Ja wciąż uważam, że są świetne do noszenia na co dzień :)
Czytaj dalej »

piątek, 20 stycznia 2017

Naked Chocolate i Aubergine | dzienny makijaż dla zielonookich | Test trwałości

Cześć,
dziś makijaż, który miałam na sobie we wtorek, a że po powrocie do domu byłam zdumiona tym jak wyglądał, to przy okazji opowiem Wam o jego trwałości. Generalnie to makijaż zrobiłam w 20 minut na stojąco (przy Hani, gdy jestem sama nie ma innej opcji jeżeli chcę, aby wszystkie kosmetyki i pędzle nie kusiły tych małych rączek) o godzinie 9 rano, a zdjęcia wieczorem robione są około 21, więc 12h! :) 
Oko wykonałam całkowicie przy pomocy Naked Chocolate od I Heart Makeup, o której możecie poczytać tutaj. Oczywiście nie widać, że powieka do trzech czwartych oka się błyszczy, ale uwierzcie na słowo:) 
Użyłam: Milky w załamanie, Sweet Shop dla pogłębienia załamania i Choc-fest w zewnętrznym kąciku. Na ruchomą powiekę wklepałam palcem błyszczący Divine, a w wewnętrzny kącik nałożyłam Way. Na dolnej powiece roztarłam ciemny brąz - Choc-fest i dodałam w wewnętrzny kącik Way. Oczywiście przed nałożeniem cieni nałożyłam bazę z theBalm i przypudrowałam pudrem Healthy Mix z Bourjois. 
Aby makijaż stał się jednak ciekawszy, bo jakoś miałam ochotę na trochę bardziej dziewczęcy look, to w zewnętrzny kącik, na brąz nałożyłam cień w odcieniu Aubergine od KOBO. Sprawiło to, że makijaż nabrał koloru, ale bardzo nienachalnego, a jednocześnie podkreśliło to kolor mojej zielonej tęczówki.
Na twarzy mam również: podkład - Inglot HD zmieszany z Pierre Rene Skin Balance, kamuflaż płynny Catrice, puder Healthy Mix. Na policzki użyłam bronzera Face'n'Body z MySecret, a zamiast różu użyłam mozaiki Baked Mix z Wibo. Niczym nie utrwalałam i nie użyłam pod spód żadnej bazy, a jedynie krem z Nivei.
Usta to Golden Rose Liquid Matte Lipstick w odcieniu 3, ale żeby było ciekawiej to nałożyłam na nią trochę 10. Zdecydowanie to połączenie mi się podoba!

No to jak wyglądało to po 12h? Mimo kiepskiego światła i widocznego już mojego zmęczenia, starałam się ze zdjęć wyciągnąć jak najwięcej:) 
Oko było w stanie nienaruszonym! Jak widzicie koło nosa i brody mi się starł podkład i puder, ale wynikało to z mojego kataru i złego nawyku, czyli ciągłego podpierania i dotykania twarzy (nie róbcie tego). Makijaż przeżył 4 godzinną jazdę pociągiem, a następnie spacerowanie po mieście i spotkanie z przyjaciółmi. Policzki właściwie były nieruszone, a usta wytrzymały od około 9.30 do około 16, bo zjadłam pysznego burgera i po prostu ją starłam nie chcąc jej już naprawiać:) Około godziny 14 poczułam dyskomfort w postaci ściągniętych ust, ale delikatne dodanie pomadki zażegnało "kłopot". Ja jestem pod wrażeniem! 
I co powiecie?
Chodzę sobie teraz w kitce! 
Pierwsza kitka samurajka od kwietnia zeszłego roku! :D
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 B L O N D L O V E , Blogger