Cześć,
dziś test, a raczej pierwsze wrażenie. Nie jest nowością, że szukam dobrego tuszu... Takiego, co podkręca, wydłuża i pogrubia. Takiego multifunkcyjnego. I gdy już myślałam, że Big&Daring Avon będzie dobry i pochwaliłam go w ulubieńcach, to chyba się zawstydził i zaczął się okropnie kruszyć... No cóż. Jak się to mówi - złośliwość rzeczy martwych.
Ja jednak tak łatwo się nie poddaję i szukam dalej:) Będąc w Rossmannie i przeglądając oferty różnych marek, w oczy rzucił mi się właśnie Astor - Seduction CODES No2 Volume&Curve. Był i chyba jeszcze jest w promocji za ok. 20 zł. Myśląc, że może w końcu znalazłam coś fajnego, wrzuciłam go do koszyka i podeszłam do kasy. Ku mojej radości, Pani, która mnie obsługiwała dodała: O, widzę, że wybrała sobie Pani bardzo fajny tusz. Wiele klientek go chwali. Czy jest za co? Sprawdźmy to razem :)
Opakowanie: Bardzo lekkie, ładne, stylowe. Trochę jakby pikowane z dodatkiem czarnej koronki. Naprawdę ładne. W kolorze różu mieniącego się na koral.
Szczotka: Duża. Niesilikonowa. Nabiera sporą ilość tuszu. Bardzo łatwo się nią ubrudzić. Faktycznie dociera do wszystkich rzęs. Lekko wygięta w łuk.
Działanie:
Myślę, że zdjęcia dokładnie pokazują efekt i działanie. Co prawda nie robi grudek, ale skleja rzęsy. Tusz mógłby być też bardziej czarny. Szczotką też bardzo łatwo się ubrudzić. Jakoś nie mam nigdy problemu z tuszowaniem, a po pomalowaniu się tym tuszem jakoś wyglądałam jak Panda. Jedna warstwa nie robi wrażenia. Trzeba nałożyć kilka warstw, aby efekt był zadowalający, ale wtedy trzeba uważać na sklejanie. Nie wiem, wiele osób mówi, że nie skleja rzęs, a ja mam je jakieś takie dziwne... Nie kruszy się, nie rozmazuje. Rzęsy po nim są cały czas elastyczne. Trzyma się cały dzień. Łatwo się zmywa. Konsystencja dość gęsta, ale nie ciężka. Schnie w normalnym tempie. Podkręca, pogrubia, chwyta nawet najmniejsze rzęsy. Do wydłużenia nie mogę się przyczepić, bo nikt mi tego nie obiecał:)))
Sama nie wiem co o nim myśleć. Moje pierwsze wrażenie nie jest WOW. Wiele mi w nim brakuje, bo jakoś tak ze mną nie chce za bardzo współpracować. Może zyska przy bliższym poznaniu... a jak nie, to pójdzie do kogoś w świat:)
A Wy? Miałyście ten tusz? Co o nim myślicie? A może macie coś do polecenia? Przypominam także o rozdaniu!:))) Czas na zgłoszenia do 16 marca!:)))
PS. Nie stawiam na tym tuszu krzyżyka, bo wiele osób faktycznie go chwali. Ja się z nim przy pierwszym spotkaniu nie polubiłam, ale zobaczymy co będzie dalej:) Na pewno zamieszczę aktualizację, jeżeli się polubimy:)
Czytaj dalej »
dziś test, a raczej pierwsze wrażenie. Nie jest nowością, że szukam dobrego tuszu... Takiego, co podkręca, wydłuża i pogrubia. Takiego multifunkcyjnego. I gdy już myślałam, że Big&Daring Avon będzie dobry i pochwaliłam go w ulubieńcach, to chyba się zawstydził i zaczął się okropnie kruszyć... No cóż. Jak się to mówi - złośliwość rzeczy martwych.
Ja jednak tak łatwo się nie poddaję i szukam dalej:) Będąc w Rossmannie i przeglądając oferty różnych marek, w oczy rzucił mi się właśnie Astor - Seduction CODES No2 Volume&Curve. Był i chyba jeszcze jest w promocji za ok. 20 zł. Myśląc, że może w końcu znalazłam coś fajnego, wrzuciłam go do koszyka i podeszłam do kasy. Ku mojej radości, Pani, która mnie obsługiwała dodała: O, widzę, że wybrała sobie Pani bardzo fajny tusz. Wiele klientek go chwali. Czy jest za co? Sprawdźmy to razem :)
Opakowanie: Bardzo lekkie, ładne, stylowe. Trochę jakby pikowane z dodatkiem czarnej koronki. Naprawdę ładne. W kolorze różu mieniącego się na koral.
Szczotka: Duża. Niesilikonowa. Nabiera sporą ilość tuszu. Bardzo łatwo się nią ubrudzić. Faktycznie dociera do wszystkich rzęs. Lekko wygięta w łuk.
Działanie:
według Wizaz.pl: Ultra pogrubione i idealnie podkręcone rzęsy. Szczoteczka wyprofilowana tak, że pozwala pokryć nawet najmniejsze rzęsy. Nie pozostawia grudek na rzęsach.
według mnie: popatrzmy na zdjęcia:)
| Bez tuszu |
| Jedna warstwa |
| Dwie warstwy |
Sama nie wiem co o nim myśleć. Moje pierwsze wrażenie nie jest WOW. Wiele mi w nim brakuje, bo jakoś tak ze mną nie chce za bardzo współpracować. Może zyska przy bliższym poznaniu... a jak nie, to pójdzie do kogoś w świat:)
A Wy? Miałyście ten tusz? Co o nim myślicie? A może macie coś do polecenia? Przypominam także o rozdaniu!:))) Czas na zgłoszenia do 16 marca!:)))
PS. Nie stawiam na tym tuszu krzyżyka, bo wiele osób faktycznie go chwali. Ja się z nim przy pierwszym spotkaniu nie polubiłam, ale zobaczymy co będzie dalej:) Na pewno zamieszczę aktualizację, jeżeli się polubimy:)
Pozdrawiam,
Blondlove