Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Born Pretty Store. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Born Pretty Store. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 maja 2015

Wodoodporna pomadka - Born Pretty Store

Cześć,
dziś kolejny produkt, który dostałam w ramach współpracy z bornprettystore.com:) Jeżeli chcecie poczytać o poprzednim, to wystarczy kliknąć tutaj. Jest to drugi produkt, który zamówiłam do ust. Tym razem jednak, jest to tradycyjna pomadka. Zapraszam dalej:)
Pomadka przychodzi do nas w kartonowym opakowaniu o bardzo prostej grafice. Możemy na niej przeczytać np. gramaturę produktu - 3,8 g. To standardowa ilość jaką możemy spotkać na rynku. 
W środku znajduje się pomadka w błyszczącym, plastikowym opakowaniu. Wygląda bardzo elegancko. Niestety nie zamyka się na klik, a jedynie przez zsunięcie opakowania, ale to mała uwaga:)  
Tutaj widzimy kolor - piękny cukierkowy róż. Troszkę lalkowy, ale taki chciałam:) Konsystencja jest troszeczkę tępa i sucha, czyli jak to zwykle bywa z matowymi pomadkami. 
Na ustach prezentuje się tak: 
Jak widać efekt na ustach jest matowy. Z daleka wygląda całkiem ładnie, ale... Aby ją nałożyć trzeba najpierw wykonać porządny peeling ust, bo lubi podkreślić suche skórki i załamania. To jest jej minus. Ma jednak też spory plus, bo bardzo równo schodzi z ust, nawet po zjedzeniu zupy na obiad, nie zeszła i wyglądała tak:
Dodatkowo nie zostawia śladów i jest trwała:) Po teście obiadowym trzymała się jeszcze przez pół godziny, bo wiadomo, że jedzenie zawiera tłuszcze, które rozpuszczają pomadki, ale wcześniej trzymała się przez około 2 h. 

Moja ocena jest całkiem dobra, bo pomimo podkreślania suchych skórek, wygląda na ustach całkiem ładnie. Kolor jest delikatny, wiosenny i dodaje twarzy świeżości. Opakowanie jest również bardzo eleganckie i pomimo braku klikającej blokady, nie otwiera się. Dodatkowo jest wodoodporna i nie odbija się, nie rozlewa. Pomadkę możecie zakupić tutaj. 
Kod rabatowy:
Pozdawiam,
Blondlove
Czytaj dalej »

sobota, 25 kwietnia 2015

Tatuaż na usta - Born Pretty Store

Cześć,
dziś pierwszy z trzech produktów, które dostałam w ramach współpracy bornprettystore.com :) Jeżeli chodzi o współpracę to oceniam ją bardzo dobrze. Kontaktowała się ze mną bardzo miła kobieta o imieniu Alicia. Mogłam wybrać sobie 2-3 rzeczy, a wszystko przebiegało w przyjaznej atmosferze. Zdradzę Wam, że zamówiłam sobie dwa produkty do ust i jedną do oczu. Dziś pierwsza z pierwszej kategorii:)
Przyznam się szczerze, że ten produkt wybrałam z zupełnie czystej ciekawości, bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam:) Tatuaż do ust przychodzi do nas w pięknym, cukierkowym opakowaniu.
Jego konsystencja jest bardzo podobna do żelu. Aplikator mógłby być troszkę inny, bo przy tej konsystencji trudno jest równo pomalować usta, ale jest to do opanowania.
Kolor jaki sobie wybrałam może troszkę przerażać, bo mi przypomina krew, ale zaraz zobaczycie, że ten kolor nie jest taki oczywisty. Jak już wspominałam, aplikacja na początku nie jest taka łatwa, ale mi wyszło to tak:
Produkt oblepia usta, ale ich nie ściąga. Jeżeli wyjdzie nam troszkę postrzępione na brzegach - nie należy się tym przejmować. Zaraz zobaczycie dlaczego:) Po jakimś czasie usta zaczynają zasychać. Producent sugeruje, aby trzymać ten produkt na ustach od 5-7 minut.
Po upływie danego okresu czasu, na zasadzie maski peel-of, ściągamy nasz tatuaż. To zdjęcie może nie być smaczne - uprzedzam:)
Jest to bezbolesne, więc nie ma się czym martwić:) Resztę produktu, który zgromadził się bliżej środka ust, zdjęłam wacikiem kosmetycznym.
Tak wygląda efekt zaraz po, ale po objechaniu ust korektorem, aby zmiękczyć granice. Następnie producent zaleca nałożenie zwykłego błyszczyka lub balsamu do ust. Ja postawiłam na Catrice
Efekt końcowy przypomina przygryzione delikatnie usta. Kolor, który ja mam, wzmocnił naturalny pigment moich ust i wygląda to bardzo naturalnie. Na co dzień efekt jest całkiem okej, ale chciałam podzielić się z Wami innym możliwym zastosowaniem tego tatuażu:
Czy to nie wygląda jak krew? Może być to naprawdę ekstra jako dodatek do charakteryzacji na jakiś bal przebierańców. Nie polecam jednak używać tego na twarz, bo bardzo trudno to zmyć. Mi do tej pory zostały ślady na rękach po tej zabawie:) Ale jakby zabezpieczyć obszar podkładem... Może byłoby łatwiej:)
Tak wygląda efekt po zaschnięciu i zerwaniu jednej z roztartych kropli. Trzymałam to na rękach około 20 minut i pigment naprawdę wżarł się w skórę.

Powiem Wam, że ja jestem zadowolona z tego odkrycia. Nie wiem czy będę go używać często, ale na pewno nie żałuję, że go wybrałam! Po prostu samo stosowanie tego jest niezłą frajdą! Taki śmieszny gadżet:) Jeżeli chcecie zamówić konkretnie ten produkt, to znajdziecie go tutaj.

Dodatkowo możecie skorzystać z kodu rabatowego:
Pozdrawiam,
Blondlove
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 B L O N D L O V E , Blogger