środa, 11 stycznia 2017

Makijaż wieczorowy | Salted Caramel | I Heart Makeup

Cześć, 
mam dla Was makijaż, który wykonałam już jakiś czas temu, ale jeszcze nie zdążyłam go tutaj opublikować. Jest on całkowicie wykonany wspomnianą w tytule paletką, jedynie kreska wykonana jest linerem z Maybelline Lasting Drama w połączeniu z Duraline. Zapraszam do obejrzenia zdjęć, może ktoś się zainspiruje:)
 
Na ustach mam Golden Rose Velvet Matte w odcieniu 22, czyli tej nietypowej mlecznej czekolady. Nie sądziłam, że może aż tak fajnie wyglądać w makijażu, bo jest kolorem nietypowym. Głównym cieniem, który posłużył mi za bazę tego makijażu jest przedostatni w środkowym rzędzie - rudomlecznoczekoladowy cień - cudowny! Idealnie podkreśli zarówno zielone jak i niebieskie tęczówki.
Generalnie to ja Wam te palety z I Heart Makeup polecam z całego serca. Kosztują niewiele jak na tyle cieni w palecie, a są naprawdę dobre jakościowo, a na bazie to już w ogóle! :) Pracuje się z nimi bardzo przyjemnie!

Podoba się?
Kto skusił się już na te paletki?
Z wiadomości do mnie wynika, że troszkę Was do nich przekonałam :D
Miłego!
Czytaj dalej »

wtorek, 10 stycznia 2017

Tusz całkiem nieidealny | All in One Panoramic Mascara | ARTDECO

Cześć,
mam dziś dla Was recenzję tuszu do rzęs, którego używam już od trzech tygodni i myślę, że mogę już coś na jego temat napisać. Kupiłam go tuż przed Świętami w drogerii Rossmann, gdy szukałam zamiennika dla moich wykończonych już maskar z L'Oreal i Maybelline. W moim mieście w Rossmannie nie ma szafy ARTDECO, ale akurat te tusze stały w promocji, a Pani ekspedientka dodatkowo dodała, że mają silikonową szczoteczkę. Jako, że ja nie otwieram opakowań w sklepie to wzięłam go w ciemno tym bardziej, że jego cena wynosiła wtedy 19.90 zł. Czy jestem zadowolona? Czytajcie dalej.
Jak widzicie, pierwszy zawód miałam zaraz po otwarciu, bo rzekoma polecana szczoteczka silikonowa okazała się być zwykłą szczoteczką niczym nie wyróżniającą się. No cóż. Może się pomyliła... Opakowanie czarne, eleganckie ze srebrnymi napisami. Formuła tuszu gęsta, ale nie oblepiają szczoteczki w nadmiarze. Kolor głębokiej czerni. No więc jak prezentuje się na rzęsach?
Pierwsza warstwa:

Druga warstwa tylko na górnych rzęsach:
Efekt jak widzicie jest teatralny i lekko przerysowany. Skleja trochę rzęsy i sprawia, że są lekko twarde, ale nie sztywne. Trzeba go dokładnie wyczesać szczoteczką czystą od tuszu, aby efekt był schludniejszy. Nie czuć go na rzęsach. Szczoteczka ładnie chwyta każdą rzęsę, ale też lubi odbijać tusz na powiece. W ciągu dnia mocno się osypuje. Do tego stopnia, że czasem okruch wpada mi do oka, a wieczorem mogę pod okiem zamiatać. Nie jest też wodoodporny. Nie płynie jakoś mocno, ale łatwo o kod kreskowy na powiece. Zmywa się pod prysznicem ciepłą wodą bez żadnego oporu. Nie zostawia efektu pandy i nie maże się, a ładnie rozpuszcza. 
Jak dla mnie to bardzo średni tusz i na pewno nie kupię go ponownie. Miałam go w każdym ostatnim makijażu na rzęsach. Dzięki niemu nie dodawałam już sztucznych, ale ten fotograficzny efekt nie jest wart osypki pod oczami... Zużyję go do końca i się pożegnamy.
Znacie go?
Używałyście?
Macie jakiegoś ulubieńca z niższej półki cenowej?
Czytaj dalej »

sobota, 7 stycznia 2017

I♥MAKEUP | Naked Chocolate | Makijaż z jej użyciem, a nawet dwa!

Cześć,
zima rozgościła się na dobre! Niektórym zaczyna brakować skali na termometrach, aby pokazać jak bardzo jest zimno! Brrrr! Nie wierzę, że mamy już pełny tydzień 2017 roku! Po prostu wow! Macie jakieś postanowienia? Ja w sumie ani nie chcę schudnąć, ani przytyć ani nawet zdrowiej się odżywiać... Mam inne plany: chcę się jeszcze bardziej rozwinąć, zaliczyć jeszcze kilka warsztatów i chcę być w tym roku odważniejsza! Chcę być pewniejsza siebie w zakresie pomysłu na życie, spełniania marzeń i w zakresie postrzegania siebie! Wam też życzę takiej odwagi! 

Mam dziś dla Was recenzję paletki, po którą sięgam ostatnio codziennie. Mianowicie Naked Chocolate od I ♥ Makeup.
Jeżeli mam być z Wami szczera to muszę Wam napisać, że tej paletki wcale nie chciałam mieć. Na swatchach w Internecie wydawała mi się mdła i jakaś taka bez wyrazu. Kupiłam ją swojej siostrze na Gwiazdkę, bo najbardziej lubi brązy, a ta wydawała mi się nieprzekombinowana w temacie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że dostanę taką samą i że diametralnie zmienię o niej zdanie. 
Opakowanie zdecydowanie jest urocze tak samo, jak innych czekolad z serii. Przypomina faktycznie białą czekoladę, która w rzeczywistości często jest lekko żółtawa. Wykonana z solidnego plastiku, zamykana na klik. W środku duże lusterko na plus, 16 cieni - dwa większe (beżowy i złoty rozświetlający) i czternaście mniejszych oraz zbędna pacynka. 
Paleta zawiera w sobie cienie o wykończeniu matowym, satynowym i błyszczącym. Na uwagę zdecydowanie zasługują Tob-le-rone i Milky, które są idealne do podkreślania załamania w zależności od potrzeby (chłodny i ciepły). Nie ma czerni, co niestety jest dla mnie minusem, ale za to znajdą się dwa ciemne głębokie brązy - zimny Wonka i ciepły Choc-fest, które są idealne do pogłębienia zewnętrznych kącików.
Bliżej:
Swatche kilku wybranych cieni:
Praca z nimi jest przyjemnością. Ładnie się nakładają. Cienie nie zacierają się przy dokładaniu, nie robi dziur, nie robią plam. Przechodzą pięknie jeden w drugi. Nie ma problemu przy nakładaniu jednego cienia na drugi. Trwałość bardzo dobra, ale jeszcze lepsza na bazie:) 
Makijaże:
Pierwsza propozycja to typowy dzienniak ożywiony kolorową metaliczną kreską wykonaną cieniem My Secret z limitowanej serii Glam&Shine. Oczywiście można z niej rezygnować, ale dodaje ciekawego akcentu.
Drugi natomiast to moja jedna z pierwszych prób Cut Crease w wersji dziennej z ciemnobrązową kreską. 

To tyle! 
Ostatnio sięgam po tę paletkę codziennie!
Polecam Wam ją z całego serca!
Czytaj dalej »

środa, 4 stycznia 2017

I♥Makeup | Salted Caramel | Czy warto? | Makijaż z jej użyciem

Cześć,
kto obserwuje mnie na Instagramie, wie, że w domu panuje u mnie kwarantanna. Chora ja, Hanka i mąż też. Mam nadzieję tylko, że Was Nowy Rok przywitał ładniej i grzeczniej. Dziś mam dla Was prezentację jednej z palet, którą znalazłam pod choinką i zmalowany nią makijaż. Mowa o I heart Makeup - Salted Caramel. Zapraszam:) 
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 B L O N D L O V E , Blogger