środa, 8 czerwca 2016

Miękka, uspokojona i odżywiona - Maska Skin79 - Tea Tree

Cześć,
z małym opóźnieniem, ale jestem. Obiecałam Wam, że jak będę testować maski, to Wam dam znać. Ostatnio jakaś taka zagoniona jestem, że miałam nie za wiele czasu na testy, ale w końcu moja cera, aż krzyczała o chwilę dla siebie, która nie nazywa się "mycie", "oczyszczanie", ani nawet "krem", dlatego zdecydowałam się sięgnąć po maskę Skin79. Jak wiecie mam kilka różnych masek tej marki, ale akurat ta wydawała mi się wtedy najlepsza. 
Maska ma przepiękną szatę graficzną. Może to dla wielu nie jest istotne, ale przyjemniej korzysta się z kosmetyku, który ładnie wygląda. Letni kolor, ekstra grafika i mnóstwo informacji w obcych językach. Na szczęście producent zadbał o opis w języku polskim przyklejając go z tyłu opakowania.
Jest to maska w płacie - ostatnio stawiam tylko na takie. Są po prostu wygodne w użyciu. Nie trzeba brudzić sobie dłoni, wyciskać i równomiernie nakładać. Wystarczy tylko wyciągnąć, rozłożyć i nałożyć na twarz. Nic nie spływa, nie rozmazuje się - komfort nie do opisania. Trudno jedynie z taką maską mówić:) 
Maska jest idealnie i bardzo mocno nasączona. Nie kapie, wszystko trzyma się na płacie. Zapach jest delikatny - wyczuwalna jest w minimalnym stopniu zielona herbata i aloes. Świeża, orzeźwiająca, nie nachalna, delikatna.
Działanie bardzo przyjemne. Trochę chłodzące, ale to kwestia nakładania mokrego płatu. W obecnej pogodzie bardzo umilające aplikację. W ciągu 20 minut nie zauważyłam żadnego niepożądanego objawu. Nic mnie nie zaniepokoiło i nie podrażniło. Po zdjęciu maski wklepałam pozostałość, wmasowałam i cera była bardzo uspokojona, nawilżona, gładka, miła w dotyku i miękka. 
Zdecydowanie wiadomo, że jednorazowe użycie maski jest efektem chwilowym, aby podtrzymywać efekt należy to regularnie powtarzać. Każdy to wie:) Napiszę Wam tylko, że ja nałożyłam ją w piątek, a efekt spokojnej i odżywionej skóry utrzymywał mi się do poniedziałku. Nie wiem na ile to działanie maski, ale zmiany trądzikowe na twarzy od tamtej pory już nie występują, a codziennie tworzyło mi się coś nowego. Cera jest taka... ładna. :)

Edit: Oprócz multum plusów, znalazły się też dwa minusy... Pierwszy dostępność - z tego co wiem, to tylko internetowo... i to najlepiej prosto ze strony Skin79 lub z MintiShop (linki od razu do masek), bo zdarzają się podróby. Drugi minus to cena - regularna 15 zł, ale akurat trwa na nie promocja za dyszkę :)))) 
Ja jestem zadowolona i Wam tę maskę polecam z czystym sercem! 

Post nie jest sponsorowany.

20 komentarzy:

  1. Tej konkretnie nie miałam, ale gdyby te maseczki były ciut tańsze i dostępne od ręki, to nie opuszczałyby mojej łazienki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dobrze, że to napisałaś. Uciekło mi!

      Usuń
  2. Uwielbiam te maski :), ostatnio używałam z ekstraktem z perły i też była rewelacyjna. Tą będę musiała sobie zamówić ;D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam :) co prawda tej konkretnie nie miałam,ale z czystym sumieniem mogę polecić Glacial Water :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, zapamiętam przy następnym zamówieniu:)

      Usuń
  4. Czekam tylko na wypłatę i od razu zamawiam. Świetne są ;) Moja cera chętnie przyjmie dawkę takiego nawilżenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś czuję, że znajdą się u mnie :D Rozwiązałaś moją zagadkę, bo wczoraj zastanawiałam się jak wyglądają te maseczki w płacie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! Coś idealnie dla mojej cery :D Mam ochotę wypróbować maski w płacie i zastanawiałam się jaka będzie dobra dla mojej skóry :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wśród tych masek na pewno znajdziesz coś dla siebie:)))

      Usuń
  7. Maski w płachcie to oni mają chyba w wiecznej promocji ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, ostatnio sama zaczęłam przekonywać się do masek i jak wiele one mogą zdziałać, ale jeszcze nigdy nie używałam tych w płachcie. Muszę pamiętać, że przy następnym zamówieniu wrzucić je do koszyka :)

    P.S. Może to pytanie nie tu, ale widziałam Cię na koncercie orkiestr ostatnio i miałaś taaaaaaką śliczną spódnicę/sukienkę tiulową (?) Gdzie ją dorwałaś ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)

      Żadna tajemnica:) Uszyła mi ją moja Mama:))) Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Sporo kosztują, jak na jedną aplikacje :/ Ale bardzo mnie ciekawią te maski. Ja kupiłam w Hebe, zestaw na cały tydzień, ale jeszcze nie stosowałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, sporo... ale na pewno warto sobie raz za czas na taki luksus pozwolić:) Skóra będzie wdzięczna:) A które kupiłaś w Hebe?

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz i motywację do dalszego pisania:) Staram się odpowiadać na bieżąco!

Komentarze typu "wzajemna obserwacja" w ogóle nie wchodzą w grę... Nie jestem zainteresowana takimi wymianami:)

Zapraszam częściej i życzę mile spędzonego czasu!:)

Copyright © 2014 B L O N D L O V E , Blogger