Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Make Up Revolution. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Make Up Revolution. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 stycznia 2017

Makijaż wieczorowy | Salted Caramel | I Heart Makeup

Cześć, 
mam dla Was makijaż, który wykonałam już jakiś czas temu, ale jeszcze nie zdążyłam go tutaj opublikować. Jest on całkowicie wykonany wspomnianą w tytule paletką, jedynie kreska wykonana jest linerem z Maybelline Lasting Drama w połączeniu z Duraline. Zapraszam do obejrzenia zdjęć, może ktoś się zainspiruje:)
 
Na ustach mam Golden Rose Velvet Matte w odcieniu 22, czyli tej nietypowej mlecznej czekolady. Nie sądziłam, że może aż tak fajnie wyglądać w makijażu, bo jest kolorem nietypowym. Głównym cieniem, który posłużył mi za bazę tego makijażu jest przedostatni w środkowym rzędzie - rudomlecznoczekoladowy cień - cudowny! Idealnie podkreśli zarówno zielone jak i niebieskie tęczówki.
Generalnie to ja Wam te palety z I Heart Makeup polecam z całego serca. Kosztują niewiele jak na tyle cieni w palecie, a są naprawdę dobre jakościowo, a na bazie to już w ogóle! :) Pracuje się z nimi bardzo przyjemnie!

Podoba się?
Kto skusił się już na te paletki?
Z wiadomości do mnie wynika, że troszkę Was do nich przekonałam :D
Miłego!
Czytaj dalej »

sobota, 7 stycznia 2017

I♥MAKEUP | Naked Chocolate | Makijaż z jej użyciem, a nawet dwa!

Cześć,
zima rozgościła się na dobre! Niektórym zaczyna brakować skali na termometrach, aby pokazać jak bardzo jest zimno! Brrrr! Nie wierzę, że mamy już pełny tydzień 2017 roku! Po prostu wow! Macie jakieś postanowienia? Ja w sumie ani nie chcę schudnąć, ani przytyć ani nawet zdrowiej się odżywiać... Mam inne plany: chcę się jeszcze bardziej rozwinąć, zaliczyć jeszcze kilka warsztatów i chcę być w tym roku odważniejsza! Chcę być pewniejsza siebie w zakresie pomysłu na życie, spełniania marzeń i w zakresie postrzegania siebie! Wam też życzę takiej odwagi! 

Mam dziś dla Was recenzję paletki, po którą sięgam ostatnio codziennie. Mianowicie Naked Chocolate od I ♥ Makeup.
Jeżeli mam być z Wami szczera to muszę Wam napisać, że tej paletki wcale nie chciałam mieć. Na swatchach w Internecie wydawała mi się mdła i jakaś taka bez wyrazu. Kupiłam ją swojej siostrze na Gwiazdkę, bo najbardziej lubi brązy, a ta wydawała mi się nieprzekombinowana w temacie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że dostanę taką samą i że diametralnie zmienię o niej zdanie. 
Opakowanie zdecydowanie jest urocze tak samo, jak innych czekolad z serii. Przypomina faktycznie białą czekoladę, która w rzeczywistości często jest lekko żółtawa. Wykonana z solidnego plastiku, zamykana na klik. W środku duże lusterko na plus, 16 cieni - dwa większe (beżowy i złoty rozświetlający) i czternaście mniejszych oraz zbędna pacynka. 
Paleta zawiera w sobie cienie o wykończeniu matowym, satynowym i błyszczącym. Na uwagę zdecydowanie zasługują Tob-le-rone i Milky, które są idealne do podkreślania załamania w zależności od potrzeby (chłodny i ciepły). Nie ma czerni, co niestety jest dla mnie minusem, ale za to znajdą się dwa ciemne głębokie brązy - zimny Wonka i ciepły Choc-fest, które są idealne do pogłębienia zewnętrznych kącików.
Bliżej:
Swatche kilku wybranych cieni:
Praca z nimi jest przyjemnością. Ładnie się nakładają. Cienie nie zacierają się przy dokładaniu, nie robi dziur, nie robią plam. Przechodzą pięknie jeden w drugi. Nie ma problemu przy nakładaniu jednego cienia na drugi. Trwałość bardzo dobra, ale jeszcze lepsza na bazie:) 
Makijaże:
Pierwsza propozycja to typowy dzienniak ożywiony kolorową metaliczną kreską wykonaną cieniem My Secret z limitowanej serii Glam&Shine. Oczywiście można z niej rezygnować, ale dodaje ciekawego akcentu.
Drugi natomiast to moja jedna z pierwszych prób Cut Crease w wersji dziennej z ciemnobrązową kreską. 

To tyle! 
Ostatnio sięgam po tę paletkę codziennie!
Polecam Wam ją z całego serca!
Czytaj dalej »

środa, 4 stycznia 2017

I♥Makeup | Salted Caramel | Czy warto? | Makijaż z jej użyciem

Cześć,
kto obserwuje mnie na Instagramie, wie, że w domu panuje u mnie kwarantanna. Chora ja, Hanka i mąż też. Mam nadzieję tylko, że Was Nowy Rok przywitał ładniej i grzeczniej. Dziś mam dla Was prezentację jednej z palet, którą znalazłam pod choinką i zmalowany nią makijaż. Mowa o I heart Makeup - Salted Caramel. Zapraszam:) 
Czytaj dalej »

czwartek, 22 grudnia 2016

#blogmas2016 | Makijaż świąteczny | Fiolet w świątecznej odsłonie

Cześć, 
dziś w ramach #blogmas pokażę Wam co udało mi się zmalować paletką MUR Fortune Favours The Brave. Chciałam, aby był jak najbardziej świąteczny, dlatego postawiłam na eleganckie fiolety w technice spotlight, która powiększa oczy, a migoczący środek powieki będzie pięknie wyglądał w blasku świec czy w sztucznym świetle.
Na środek wklepałam iskrzący cień, a dolną powiekę przełamałam ciemną zielenią. Był to makijaż zupełnie spontaniczny, bo jeszcze nie używałam tej paletki odkąd ją kupiłam. Cienie, których użyłam zaznaczyłam poniżej na zdjęciu:
Zaczęłam od zmatowienia obszaru pod łukiem brwiowym matowym beżem (4 cień w trzecim rzędzie) a następnie zaznaczyłam załamanie brudnym różobeżem (2 cień w pierwszym rzędzie). Następnie wewnętrzny i zewnętrzny kącik zaznaczyłam mieszanką dwóch fioletów, a zewnętrzny dodatkowo pogłębiłam czernią. Na pusty środek wklepałam palcem skrzący się lilaróż. Nie rysowałam kreski i mocno wytuszowałam rzęsy.
Paletka generalnie bardzo zaskoczyła mnie swoją pigmentacją i łatwością rozcierania. Jest naprawdę ładna wizualnie, ale przekłada się to też na pracę z nią. Cienie osypują się minimalnie, a dla większej trwałości polecam użyć na powiekę bazy - dziś użyłam marki theBalm. 
Usta to pomadka z Avon w odcieniu Honey Flower z serii "Zmysłowa przyjemność, która jest ładniejszym odcieniem moich naturalnych ust i dodatkowo optycznie je powiększa. Żelowa formuła gładko sunie po ustach, nawilża i nie pozostawia suchych skórek. Trwałość marna, bo 1-2 godzin, ale schodzi równomiernie. 
Jak Wam się podoba? 
Ja myślę, że w podobnym wybiorę się na Wigilię, ale to Wam jeszcze pokażę:)
Czytaj dalej »

piątek, 9 grudnia 2016

#blogmas2016 | Serce oceanu | Makijaż inspirowany | Titanic

Cześć,
każdy z nas wie, że nie ma Świąt bez Kevina, Zaduszek bez Znachora i czasu przedświątecznego bez Titanica. Telewizja tak bardzo zaskakuje! :D Mówcie jednak co chcecie, ale na Titanica chętnie zerkam co jakiś czas, tak jak wczoraj. Przyznaję, że nie obejrzałam całej części, bo wciągnęła mnie książka, ale jednak fragment wystarczył by przypomnieć sobie o przepięknym kamieniu w kolorze szafiru. Taki też jest dziś mój makijaż. Być może zbyt mocny i zbyt odważny, ale Serce Oceanu do najlżejszych i najsubtelniejszych też nie należało:D 
Szafir nie zdominował jednak całego oka. Nie czułabym się w nim chyba całkowicie sobą mimo tego, że uwielbiam niebieskości, szafiry i granaty. Dolną powiekę pomalowałam na bordowo-pomarańczowo. Dzięki temu zabiegowi makijaż troszkę się ocieplił, a bordo podkreśliło moją tęczówkę. Paleta jakiej użyłam to MUR Eyes Like Angels, czyli ta:
Ostatnio chętnie po nią sięgam. Na zdjęciu zaznaczyłam cienie, z których korzystałam. Paleta nie ma w sobie cieni idealnych do podkreślenia załamania powieki, ani też nie posiada beżu idealnego do obszaru pod łukiem brwiowym. Muszę posiłkować się przy niej inną, a konkretnie dziś chwyciłam za MySecret Sand Dunes. Dodatkowo, aby maksymalnie wydobyć kolory na dolnej powiece, nałożyłam pod nie bazę w postaci kredki Jumbo NYX w kolorze milk. Ogólnie polecam nakładać cienie z MUR na jakąkolwiek bazę, aby miały się do czego przykleić i pokazać swój maksymalny potencjał! 
Na usta nałożyłam Golden Rose Velvet Matte w odcieniu 02 i złagodziłam efekt matowości błyszczykiem. Zupełnie matowe wydały mi się zbyt ciężkie. 
Jak Wam się podoba?
Czytaj dalej »

piątek, 2 grudnia 2016

Czarna Czekolada? Poproszę! | Chocolate Vice | Makeup Revolution | Makijaż

Cześć,
akcja blogmas trwa! Bardzo dziękuję Wam za tak pozytywny odzew pod moim listem do Świętego Mikołaja! Jest bardzo osobisty, ale szczęściem i dobrem trzeba się dzielić! Dziś post, który tylko obok tej akcji się pisał!:) Nie chcę Was zalewać Świętami, a jedynie tylko Was troszkę wprowadzić w nastrój, dlatego będą się pojawiać też posty z serii tych normalnych:) Dziś mam dla Was makijaż z użyciem paletki, którą mogliście zobaczyć już w poście z zakupami - odsyłam tutaj.
Chocolate Vice marki Makeup Revolution. Uwiodła mnie już wtedy, gdy kupowałam ją dla jednej z dziewczyn biorących udział w moim wyzwaniu. Wiedziałam, że kiedyś też zasili i moją toaletkę. Cienie są naprawdę ładne! Na zdjęciu nie uchwycił się ich blask, ale kolory są bardzo mocno zbliżone do rzeczywistych. Oczywiście to jak je widzicie, będzie też zależne od osobistych ustawień monitora. 
Cienie są bardzo mocno napigmentowane. Rozcierają się i dokładają bez problemu. Czasem się delikatnie osypują, ale wystarczy strzepać delikatnie nadmiar z pędzla. Wykończenie to głównie maty satynowe, perły i skrzące perły, które po wklepaniu palcem wyglądają foliowo. Plus za większą ilość beżowo-białego cienia i złotego rozświetlacza, choć do rozświetlenia świetnie nadaje się również trzeci cień w pierwszym rzędzie i ja właśnie jego dziś użyłam. Paletka wykonana solidnie, z twardego plastiku. Jej wygląd bardo cieszy oko - ta rozpływająca się czekolada jest bardzo zmysłowa! Minus? Obawiam się, że będzie widać każdy odcisk palca na tej paletce... ale to nic!:) 

Makijaż, który zmalowałam to głównie brzoskwinie i brązy, a na środek powieki nałożyłam palcem to trzecie w drugim rzędzie miedziane złoto. Na zdjęciu go nie widać, ale musicie mi wierzyć na słowo, że w rzeczywistości makijaż wygląda bardzo efektownie!
Mam nadzieje, że się Wam podoba, bo ja czuję się w tym makijażu naprawdę dobrze. Jest utrzymany w ciepłych odcieniach, które idealnie kontrastują z zimną szarugą za oknem! Dodatkowo brzoskwinie pięknie podkreślają zielone i niebieskie tęczówki.
Edit: Właśnie zauważyłam, że w telefonie aparat wyłapał więcej kolorów niż jeden... Nie są najlepszej jakości, ale jednak. Muszę mieć chyba lampę, bo bez tego moja praca się nie przekłada na zdjęcia. 
Uważam, że paletka może być rewelacyjnym pomysłem na prezent świąteczny! Wygląda bardzo efektownie, a cienie są naprawdę dobrej jakości! Ja osobiście jestem z niej zadowolona i wiem, że wiele z Was ma ją na swojej wishliście! 
Dostaniecie ją w drogeriach internetowych za około 40 zł.
Jak Wam się podoba? 
Jutro kolejny post blogmasowy! 
Zastanowimy się, co fajnego jest w tej zimie, którą tak średnio lubię... :D
Będziecie?
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 B L O N D L O V E , Blogger