czwartek, 11 lutego 2016

Matowe pomadki Avon - 4 odcienie

Cześć,
jako, że jestem typową szminkomaniaczką, szczególnie jeżeli chodzi o te z wykończeniem matowym, nie mogłam obojętnie przejść obok nowych pomadek w Avon. Od razu zaznaczę, że będzie sporo zdjęć, więc od razu przejdźmy do sedna:)
Z wyglądu są bardzo eleganckie. Matowa czerń w połączeniu ze srebrem.Opakowanie dość solidne. Od góry mamy platikowe okienko, przez które widać pomadkę, a od dołu naklejkę z kolorem, ale one ani w minimalnym stopniu nie oddają rzeczywistego odcienia. Zaraz się o tym przekonacie sami. Jak widzicie zamówiłam aż 4, bo nie mogłam się zdecydować. Kolory różnią się również od tych prezentowanych w katalogu.


1. Ravishing Rose, czyli piękna różowa czerwień. Kolor nietypowy i bardzo orginalny.

2. Adoring Love - zgaszony, ciemniejszy róż.

3. Berry Blast - najciemniejsza. Kolor to połączenie bordo i fioletu. 

4. Pure Pink - zgaszony jasny róż z odcieniami herbacianymi. Taki nudziak:)

Swatche razem:

Formuła jest faktycznie kremowa. Pomadka bardzo gładko sunie po ustach. Jest bardzo mocno napigmentowana i zastyga na mat, ale taki satynowy. Nie jest to, aż taki mat jaki zostawia MAC, ale bardziej jak Bourjois REV. Podoba mi się.
Porównanie z kredkami z Golden Rose: są bardziej kremowe, ale wydaje mi się, że bardziej wysuszają niż GR.
Trwałość: jeszcze testuję, bo mam je dopiero 2 dni:) Na razie jest w porządku:)
Cena: 15,99 zł

Macie te pomadki? Która Wam przypadła do gustu?

Pozdrawiam,
Blondlove
Czytaj dalej »

piątek, 5 lutego 2016

grudzień/styczeń - ulubieńcy i nowości

Cześć,
na początku chciałam napisać, że wieczór sprzyja pisaniu postów, ale to byłaby nieprawda, bo zaczynam ten post po raz piąty nie mogąc ubrać swoich myśli w sensowne zdania...:) Eh! 
W tym roku postanowiłam przywrócić serię ulubieńców. Po wielu namysłach stwierdzam, że warto świadomie korzystać z kosmetyków, a te posty motywują do tego by się zastanowić czy dany kosmetyk zasługuje na miano hitu czy kitu miesiąca:) Wśród moich typów pojawiły się nowości, które od razu podbiły moje serce. Zapraszam:)

L'OREAL, True Match
Kupiłam go w promocji w Rossmannie, bo byłam ciekawa nowej formuły i nie zawiodłam się. Produkt totalnie lejący, ale pięknie gęstniejący pod wpływem rozcierania. Kryjący i dodatkowo nie zostawia smug. Piękny jaśniutki odcień (1N - ivory) wpadający w żółte tony. Po prostu naprawdę dobry. Używałam go w grudniu i styczniu na zmianę z Pierre Rene Skin Balance. 
MY SECRET, Rozświetlacz 
Też nowość, która zasłużyła na miano ulubieńca. Piękny szampański odcień, którym można uzyskać delikatne lub totalnie pojechane rozświetlenie! Niby ciepły, ale moim zdaniem neutralny. Będzie dobrze wyglądał na każdej cerze.
KOBO, puder rozświetlający
Kolejny rozświetlacz. Jest tak idelanie miałki, że idealnie nadaje się do rozświetlenia nie tylko kości policzkowych, ale także obszaru pod oczami, czoła, nosa i brody. Pięknie rozjaśnia te okolice i nie jest nachalny. Świetny!
RIMMEL, Super Curler
Nie wiem czy nie potrzeba zalotki, bo mam trwałą na rzęsach, ale pięknie utrzymuje ten efekt i nie obciąża rzęs w ciągu dnia. Rzęsy są podkręcone, wydłużone. Używam go codziennie i bardzo go lubię, choć czasem lubi rzęsy troszeczkę skleić. Wybaczam mu to jednak:) 

CATRICE, Defining Blush w odcieniu 110 Legend-berry
Piękny róż w cudownym odcieniu, który nadaje policzkom dziewczęcego wyglądu. Zdecydowanie gościł na mojej twarzy najczęściej!:)
THE BALM, Bahama Mama
Tej Pani chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Uwielbiam bronzery z Kobo i ten Vita Liberata, ale zawsze wracam do Mamy. Jest nieoceniona, ale kto ma - ten wie o czym piszę!:)
CATRICE, Kamuflaż w słoiczku
Już prawie go kończę, więc zrobiłam zapas nowego. Daje efekt photoshopu, ale trzeba go solidnie przypudrować. Moim zdaniem jest świetny, choć nie pasuje każdemu ze względu na kremowość. U mnie jest MustHave. Swoja drogą już kilka razy chciałam kupić ten w płynie, ale musiałabym chyba spać w drogerii i łąpnąć go przy zatowarowywaniu, bo jest skutecznie wykupywany wszędzie!
TOO FACED, Chocolate Bar (klik)
Kocham, kocham, kocham! Zapach, kolory, pigmentacja! Oczywiście sięgałam też często po Zoevę, ale... jeżeli miałam wybrać ulubioną, to wygrała właśnie ta paletka! Jest cudowna!
WIBO, Million Dollar Lips 01 (klik)
Nie mogło jej tu zabraknąć! Miałam ją na ustach przy prawie każdym wyjściu. Pasuje do każdego makijażu, jest trwała i po prostu rewelacyjna.
 GLAMBRUSH, T15
Idealny do precyzyjnego konturowania. Nakłada i rozciera. Daje efekt mocno wykonturowanej twarzy.
GLAMBRUSH, T19
Nakładam nim bronzer, róż i rozświetlacz. Daje efekt miękkiego, dziennego konturowania. Pięknie rozciera produkty.


Z ulubieńców kosmetycznych, kolorowych byłoby na tyle. Postaram się również przygotować pielęgnację i ulubieńców niekosmetycznych.
Pokażę Wam jeszcze kilka moich nowości.

Troszkę się tego w ciągu dwóch miesięcy uzbierało. 
Jestem ciekawa czy znacie te produkty, czy je lubicie 
i co w minionym miesiącu podbiło Wasze serca.

Życzę Wam miłego weekendu,
pamiętajcie - OSTATKI!
Kto może - bawi się na całego!:)))
Wasza Blondlove
Czytaj dalej »

poniedziałek, 1 lutego 2016

beGlossy - Zimowa pielęgnacja

Cześć,
tak jak obiecałam na Facebooku, pokażę Wam zawartość styczniowego pudełka beGLOSSY. W tym miesiącu w myśl hasła przewodniego "Zimowa pielęgnacja" znalazły się kosmetyki, które mają pomóc pięknie przetrwać zimę. No to zobaczmy co kryje się w środku.
Zawartość przedstawia się następująco:
Pudełko zostało przygotowane przez Maję i Kasię, które od lat zajmują się wyborem kosmetyków do boxów. Każdy kosmetyk tym razem nie jest opisany przez producenta, a jest przedstawiony przez którąś z dziewczyn. Nie wiem czy podoba mi się ten sposób, tym bardziej, że tym razem nie została podana wartość żadnego z produktów. Ceny i wskazania/działanie podam Wam przeszukując informacje na Internecie.
I po kolei:
PILOMAX, Szampon łągodnie myjący - produkt pełnowymiarowy
"Szampon do codziennej pielęgnacji włosów farbowanych jasnych. Delikatnie myje włosy i skórę głowy. Nawilża włosy i wygładza ich powierzchnię, nadaje im połysk. Poprawia wygląd włosów."
Oddam Siostrze, bo mam naturalny blond:) 
wartość: około 19 zł
SEMILAC, Lakier do paznokci Diamond Cosmetics - produkt pełnowymiarowy
"Absolutna nowość marki Semilac, która dotychczas tworzyła lakiery profesjonalne. Lakier pozwala uzyskać efekt hybrydy bez konieczność utwardzania jej w świetle UV. Jego atutem jest mocna pigmentacja i krótki czas schnięcia."

Niestety nie mój kolor, ale zapowiadają się te lakiery świetnie. Ciekawą recenzję i efekt uzyskany na paznokciach tymi lakierami znajdziecie u Alter Ego Blog.

wartość: 15 zł


I to by było na tyle, jeżeli chodzi o pełnowymiarowe kosmetyki w tym pudełku. 

GARNIER, Płyn micelarny 3w1 do skóry wrażliwej
Nie będę szukać informacji na jego temat, mój ulubieniec w swojej kategorii. Jest naprawdę dobry!
Wartość: ok. 18 zł za 400 ml - w pudełku dostałam 125 ml
PANTENE, Odżywka w piance pod prysznic
"Lekka Odżywka W Piance Pod Prysznic Intensywna Regeneracja do włosów cienkich i zniszczonych. Lekka odżywka w piance Pantene Pro-V zapewnia delikatnym, cienkim włosom wszystkie niezbędne składniki odżywcze, bez efektu obciążenia. Włosy staną się łatwe do rozczesania, jedwabiście miękkie i lekkie."

Chciałam ją wypróbować. Szkoda, że jest w tak małej pojemności (50 ml). Tym bardziej, że pełny produkt (180 ml) kosztuje ok. 15 zł. Oszczędności, Oszczędności... 

NAOBAY, Nawilżająco-dotleniający krem do twarzy
"Chroni i nawilża skórę twarzy. Uniwersalny, idealny dla każdego rodzaju cery. Jego wyjątkowa formuła opiera się na wysokiej jakości ekstraktach roślinnych i organicznych olejkach. Szybko się wchłania i sprawdza się jako baza pod makijaż."

Tak, z tego jestem zadowolona. Lubię tę markę. Wszystkie ich kosmetyki się u mnie sprawdziły. Mam peeling i szampon. Krem wydaje się również obiecujący!:) 

Wartość: 150 zł/50 ml - w pudełku produkt 30 ml, czyli całkiem spoko:) 

Podsumowując:

Najbardziej zadowolona jestem z kremu. Szampon spoko, ale nie dla mnie, więc wypada średniawo. Ucieszyła się za to Siostra, która ma farbowane i osłabione włosy - ten szampon ma je uratować. Zobaczymy:) Płyn z Garniera - fajna podróżna pojemność, a pianka z Pantene mogła być większa, ale cóż. Lakier do paznokci - kto czyta mnie od dłuższego czasu wie, że nie przepadam za samodzielnym malowaniem paznokci. Semilac pewnie trafi do kogoś godniejszego:) 

A Wam jak się podoba zawartość? Byłybyście zadowolone?

Pozdrawiam,
Beata, Blondlove

Czytaj dalej »
Copyright © 2014 B L O N D L O V E , Blogger