sobota, 12 marca 2016

Wyzwanie makijażowe z Blondlove!

Cześć,
dziś mam dla Was SUPER-FAJNE-ŚWIETNE wyzwanie makijażowe! Tematy już są i mam nadzieję, że chętni też! Na zachętę napiszę Wam, że każdy, kto zgłosi swoją pracę w każdym tygodniu ma szanse brać na końcu całego projektu udział w losowaniu o zestaw kosmetyków! Na razie niech będzie to PACZKA NIESPODZIANKA, bo cały czas się komponuje!:)

Przybliżę Wam nieco tematy:

1. Makijaż mojego życia - gdybyś miała nosić jeden makijaż przez całe życie, to jak on by wyglądał? albo... najpiękniejszy makijaż jaki kiedykolwiek widziałam. Zmaluj to, zrób zdjęcie i mi wyślij! Jestem ciekawa baaardzo!

2. Face Chart - znajdź taki, który Ci się podoba. Na Google jest tego po uszy:) Wyślij mi oryginał i swoje odwzorowanie na twarzy.

3. Fokus na usta - w tym makijażu usta mają być najważniejsze. Albo kolor, kształt albo coś na nich namaluj - kwiat, zwierzę, a może jeszcze coś innego podpowiada Ci wyobraźnia? 

4. Zainspiruj się - popatrz na otoczenie wokół siebie. Zrób zdjęcie rzeczy, widokowi, wzorowi na sukience i zainspiruj się nim przy tworzeniu makijażu. Wyślij mi oczywiście oba zdjęcia. 

5. Kobieta Ptak - hasło mówi samo za siebie. Może być charakteryzacja albo inspiracja kolorami:) 

Na prace czekam do:


1. Makijaż mojego życia - 20 marca do 20.00
2. Face Chart - do 3 kwietnia do 20.00 
(dłużej, bo w międzyczasie są Święta)
3. Fokus na usta - do 10 kwietnia do 20.00
4. Zainspiruj się - do 17 kwietnia do 20.00
5. Kobieta Ptak - do 24 kwietnia do 20.00

Zasady: 
1. Zgłaszamy się pod tym postem lub wysyłając pierwszy makijaż.
2. Makijaż musi być przygotowany specjalnie na to wyzwanie. Oczywiście możecie go opublikować na swoich Social Mediach i blogach:) Wyślijcie później link do posta:)
3. W mailu wysyłamy zdjęcia makijażu - maksymalnie 3 i link do bloga, Insta lub Fb jeżeli macie ochotę oczywiście:)
4. W losowaniu o nagrodę będą brały tylko te osoby, które przygotują makijaż na każdy tydzień. Nie traktujcie tego jako konkurs, ale dodatkową motywację do działania. Oczywiście można przysłać tylko jeden makijaż albo kilka!:) Każda praca jest mile widziana, a zawsze można się sprawdzić i pokazać:) Zachęcam:) 
5. Będzie mi miło jeżeli udostępnicie baner na swoich blogach, Fb i Insta i jeżeli zaprosicie swoich zamalowanych przyjaciół:)
6. Nie musisz mieć bloga!:) Wyślij mi swoją pracę na maila:)
7. Nagrody są nowiusieńkie! Same perełki! :)
8. Mam nadzieję, że wszystko jest jasne:)
9. Liczy się dobra zabawa a nie umiejętności!

Wasze prace wraz z linkiem do Waszego bloga, Insta, Fb będą opublikowane na moim blogu w każdy poniedziałek ok. 18.00.

Mój mail: blogblondlove@gmail.com


Mam nadzieję, że rozbudzę Waszą kreatywność! 
Już nie mogę się doczekać!
Ktoś chętny?
Niech nas będzie duuuuużo!:)
Zapraszajcie innych!

Czytaj dalej »

wtorek, 8 marca 2016

Ulubieńcy lutego

Cześć,
czas na podsumowanie miesiąca luty!:) W ogóle czaicie to, że już mamy marzec? Nie tak dawno jeszcze oglądaliśmy fajerwerki w Sylwestra!:) Ale nic, przejdźmy od razu do sedna, aby sztucznie nie przedłużać...
Garnier, Płyn Micelarny
Już mi się kończy, ale na szczęście mam zapas. Świetnie usuwa wszystkie zanieczyszczenia. Nie trzeba nic trzeć. Demakijaż oczu z nim to błahostka. Nie podrażnia i nie zostawia dziwnego uczucia na oczach. Lubię go!
Naobay, Krem nawilżająco-dotleniający
Bardzo dobry krem, który świetnie sprawdza mi się po makijaż. Szybo się wchłania, daje wyczuwalne nawilżenie, ale nie zostawia tłustego filmu. Będzie mi go brakować jak się skończy... 
Evree, Serum do rąk Max Repair
Uratował mi dłonie i ciągle do niego wracam. Niewielka ilość wystarcza, aby pokryć całe dłonie. Gęsty, ale przyjemny w użyciu. Stosuję najczęściej na noc. W torebce wolę nosić coś lżejszego w konsystencji:)
L'Oreal Elseve, Odżywczy krem bez spłukiwania
Po prysznicu, na umyte włosy, ale tylko od połowy ich długości, bo może obciążyć. Ostatnio włosy wypadają mi garściami... Zmora każdej świeżo upieczonej Matki karmiącej piersią. Ten krem sprawiał, że rano wstawałam i nie musiałam się z tymi włosami szarpać. Po tym kremie włosy rano były łatwiejsze do rozczesania. Aktualnie włosy czeszę tylko raz dziennie rano i później tylko przeczesuję w razie potrzeby palcami. Nie mam ochoty patrzeć na oblepioną włosami szczotkę częściej:) 
L'Oreal, So Couture So Black i Rimmel, Super Curler
Tego pierwszego mam resztkę, ale idealnie ta reszta współgra z Rimmel. Lubię to połączenie. Rimmel wydłuża i podkręca, a L'Oreal pogrubia i rozczesuje. Jak na razie duet idealny. Jednak zapewne długo już tak nie pociągnę. Wszystko kiedyś się kończy... Resztka tuszu też:) 
Catrice, Pisak do brwi
Mój odcień to 040. Mam jeszcze jeden, ale ten zdecydowanie bardziej mi pasuje. To brąz wpadający w szarość. Zimny. W dwie minuty uzupełniam nim braki w moich brwiach i wyglądają całkiem okej, tym bardziej, że ja nie jestem zwolenniczką Instabrows. 
Wibo, Baked Mix Bronzed
Strasznie się sypie i trzeba odsypywać nadmiar z pędzla, ale polubiliśmy się. Idealny do ocieplenia policzków. Odcienie ładnie się mieszają i dają ładny ciepły brąz. Nakładam go na zetknięciu się brązera z rozświetlaczem, bo jest delikatnie połyskujący. Wygląda na twarzy bardo ładnie. No cóż... Wibo coraz bardziej zaskakuje!:)
Rimmel, Stay Matte
Wróciłam do mojego ulubionego pudru! Odcień transparentny. Pięknie matowi, ale nie daje płaskiego matu, a satynowy efekt. Nie zmienia koloru podkładu i po prostu ma same plusy oprócz opakowania, na którym za niedługo znikną napisy, a jak spadnie to pęknie, ale cóż... I tak go lubię i na niego uważam!:) 

W tym miesiącu tyle! 
Wiele powtarza się z ulubieńców stycznia i nie chciałam dublować:)
Lubicie również coś z moich ulubieńców? 
A może odkryliście coś, co powinnam przetestować?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 7 marca 2016

Pierwsze wrażenie: Konturowanie na mokro - czy to jest trudne?

Cześć,
dziś kilka słów o mojej próbie konturowania na mokro. Wiadomo - jest to metoda dużo trwalsza od konturowania suchymi produktami, ale też wymagająca. Trzeba dokładnie wszystko porozcierać, aby nie porobiły się nieestetyczne plamy. Przyznam się, że to moja pierwsza próba tej metody i nawet jestem zadowolona. Jeśli jesteście ciekawi pierwszego wrażenia na temat sławnego kółeczka z KOBO, to zapraszam. 
Zaczęłam od nałożenia podkładu L'Oreal True Match w odcieniu 1N Ivory.
Do nabierania i nakładania korektorów użyłam pędzla syntetycznego z Zoevy numer 142. Najpierw zaczęłam od odcienia najjaśniejszego, którego użyłam pod oczy, na środek czoła, trochę na nos, brodę i trochę powyżej kości żuchwy. Następnie średnim brązem zaznaczyłam skronie, linię czoła , kości policzkowe, trochę na nos i pod brodę. Ciemnym brązem podkreśliłam jedynie kości policzkowe. Wyglądał to mniej więcej tak:
Korektory są bardzo kremowe i ciężkie, ale nakładają się łatwo. Do rozcierania użyłam zwilżonej gąbki GlamSponge, która swoją drogą jest już ze mną bez żadnego uszczerbku ponad rok. 
Zaczynam od rozcierania najpierw jasnego korektora, a dopiero później przechodzę do brązów tak, aby nie pobrudzić nimi całej twarzy. Staram się bardziej wklepywać, stemplować aniżeli rozcierać. Pod oczami trzeba dodatkowo posłużyć się palcami, bo mi początkowo zrobiły się smugi. Na szczęście szybko to naprawiłam:) Efekt finalny prezentuje się tak:
Myślę, że całkiem spoko. Nie było to takie trudne:) Teraz wystarczy tylko przypudrować, dodać trochę różu, ewentualnie rozświetlacza i mamy efekt dzienny. Jeżeli chcemy uzyskać mocniejszy efekt, to dodajemy jeszcze produkty suche, czyli pogłębiamy konturowanie bronzerem.
Kółeczko z KOBO mi się podoba, ma ładne odcienie i bardzo dobrą pigmentację. Nie użyłam tego brzoskwiniowego, ale myślę, że nada się do ukrywania niedoskonałości, albo może być świetny dla osób o nieco ciemniejszej cerze, nawet zmieszany z tym najjaśniejszym. Brązy są ładne, zimne. Konsystencja przyjemna, a trwałość nienaganna. Pierwsze wrażenie oceniam bardzo na plus. Jedyny minus, to małe przestrzenie między korektorami na pewno nie włożę do nich większego pędzla, bo wszystko się uciapka, a tego nie lubię:) Będę korzystać teraz z niego częściej, więc być może pojawi się w ulubieńcach marca.

Konturujecie twarz na mokro? Lubicie tę metodę?
I oczywiście jak podoba Wam się nowy wygląd bloga?
Czytaj dalej »

wtorek, 1 marca 2016

Fiolet w wolnej chwili - krok po kroku

Cześć,
wreszcie po ciężkim dniu siadam i piszę dla Was tego posta. Będzie krótko - po prostu makijaż, który ostatnio wyszedł spod moich pędzli. Miałam ochotę na fiolet:) Nie wiem, ale na oczach zawsze ciągnie mnie, aby dodać coś właśnie w tym kolorze. Być może dlatego, że fiolet pięknie podkreśla tęczówkę:) 

Okej, to zaczynamy bez zbędnego przedłużania!

Nakładam na powiekę korektor i dokładnie przypudrowuję. Rysuję nieidealną kreskę fioletową kredką do oczu na około 2/3 długości oka. 
Wszystko rozcieram ku górze.
Sięgam po ciemno fioletowy cień i pokrywam kredkę, starając się dokładnie rozetrzeć granicę.
Błyszczący fiolet nakładam wklepując pędzlem na środek ruchomej powieki i rozcieram.


W wewnętrzny kącik nakładam satynowy jasnobeżowy róż.
Na dolną powiekę w zewnętrznym kąciku nakładam ten sam ciemny fiolet, a w wewnętrzny nakładam cień MY Secret Glam&Shine nr 3.
Rysuję kreskę.
Tuszuję rzęsy i doklejam kąciki Ardell 318.


Gotowe!:)

I jak Wam się podoba? 
Lubicie czasem kolory na oku?

Pozdrawiam,
Blondlove
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 B L O N D L O V E , Blogger