czwartek, 11 maja 2017

#MatteAddiction | L'Oreal | Color Riche Matte | Moja opinia

Cześć,
dziś post dla tych z Was, które ciekawe były kolorów pomadek z paczki od L'Oreal. Pokażę Wam zarówno swatche jak i to jak wyglądają na ustach. Napiszę też co mi się w nich nie podoba, ale jest do przeżycia :) Także, nie przedłużając - zapraszam!
Zacznę od samego wyglądu, bo jest naprawdę elegancki. Jak możecie zauważyć pomadki zamknięte są w prostych, ale bardzo gustownych opakowaniach. Lekko matowa przypominająca wężową skórkę faktura pięknie komponuje się ze złotą skuwką. 
Od dołu mamy naklejki z kolorami, które odpowiadają temu, który znajduje się w środku, więc generalnie wiadomo czego można się spodziewać. Ciekawy jest sam sztyft pomadek.
Jest ścięty jakby w łezkę, co bardzo ułatwia aplikację pomadki z opakowania dbając o odpowiednią precyzję. Przy ciemniejszych kolorach polecam jednak mimo wszystko konturówkę, ale bez niej też nie będzie tragedii :) 
Same swatche wyglądają jak powyżej i poniżej. Konsystencja jest bardzo kremowa. Pomadki suną po ustach gładko i nie są tępe. Na ustach raczej to nie jest mat suchy i ściągający, ale bardziej satynowy. Ma się wrażenie noszenia pomadki kremowej, nawilżającej, ale o wyglądzie matowej - taka hybryda. W składzie zawierają olejek Camelia i Jojoba, dlatego dodatkowo pielęgnują, nawilżają i wygładzają usta.
Nie są to pomadki zastygające, dlatego odbijają się na szklankach i przy pocałunkach. Nie są też zbytnio trwałe, co dla wielu z Was może być minusem. Nie wylewają się jednak poza kontur ust i schodzą z nich równomiernie. Czerwień i bordo, które mam wręcz wżerają się w usta i pomimo zejścia pomadki, wciąż zachowuje się na nich delikatny kolor. 
Kolory, które mam prezentują się następująco:

103 - Blush in a Rush
Kolor bardzo neutralny. Nude wpadający trochę i w róż i w brzoskwinię. Bardzo uniwersalny. Będzie pasował do makijaży dziennych, ale też do wieczorowego mocnego smoky. 

241 - Pink-a-porter
To odcień koralowy, ale bardzo jasny, delikatny. Dziewczęcy. Również świetnie sprawdzi się w makijażach dziennych. Jest to też idealny wiosenno-letni lekki kolor, który świetnie sprawdzi się zarówno u blondynek jak i u ciemnowłosych dziewczyn, ale raczej o ciepłej tonacji skóry. 

347 - Haute Rouge
Czerwień. Bardzo klasyczna, ale wpadająca trochę w malinę. Moim zdaniem dość lekka, bo nie jest ciemna. Ten odcień czerwieni wydaje mi się bardzo uniwersalny i może pasować większości typów urody. 

349 - Paris Cherry
O tak, ta czerwień jest zdecydowanie odważniejsza niż jej powyższa siostra. Wpada delikatnie w bordo, a raczej w intensywną wiśnię. Piękny kolor, który zdecydowanie robi wrażenie! 

Dla kogo te pomadki? 
- Dla osób, które nie potrzebują dużej trwałości i nie lubią zastygającej formuły innych matowych pomadek, ale podoba im się matowe wykończenie na ustach. 
- Sprawdzą się również u osób, które kochają mat, ale ich usta albo są w nienajlepszej kondycji albo zbyt szybko się wysuszają. 
- Dla tych, którzy poszukują czegoś bardzo eleganckiego w klasycznych kolorach.

Co mi się nie podoba?
- Zapach. No kurczę... nie miałam innych pomadek od L'Oreal, ale ten zapach zdecydowanie przypomina mi ten pomadek mojej babci jeszcze kilkanaście lat temu. Słodko-tani zapach, który niestety, ale czuć jeszcze długą chwilę po aplikacji. Jest to moja subiektywna ocena, bo wiem, że niektórym z Was ten zapach nie przeszkadza :) Mi troszkę, ale nie na tyle, by ich nie używać :D #lipstickaddist 
- Uczucie na ustach po czasie około  2h. Niestety, gdy pomadka się zjada to usta od środka są lekko wysuszone. Uczucie mija po kolejnej aplikacji. 
- Cena. Około 60 zł za pomadkę. 

Mi generalnie te pomadki się podobają. Mają przepiękne kolory i faktycznie, gdy pomadka jest na ustach to usta wydają się być wypielęgnowane i wyglądają ładnie. Są komfortowe w noszeniu, co jest naprawdę dużym plusem. Ach! No i gama obejmuje 12 odcieni, które są bardzo klasyczne, więc każda znajdzie coś dla siebie. Podsumowując. Są to bardzo eleganckie pomadki w równie eleganckim opakowaniu :) 

Co o nich myślicie?
Chcecie zobaczyć też tę paletę pomadek z paczki? 
Czytaj dalej »

piątek, 5 maja 2017

Klasycznie, ale z pazurem | Makijaż francuski | Kilka wskazówek

Cześć,
tak jak obiecałam, dziś mam dla Was pierwszy makijaż z wyzwania makijażowego u Asi (link do bloga) i Pauliny (link do bloga). Tematem tego tygodnia jest makijaż francuski. Szczerze napisawszy nie miałam pojęcia o co chodzi i musiałam poszperać w Internetach. Moje zdziwienie było ogromne, gdy dowiedziałam się, że jest to typowy klasyk w makijażu. Francja elegancja - tradycyjny manicure w końcu też jest zwany frenchem :D Klasyka, klasyka, klasyka! :D Zawsze się broni, ale przy okazji mam dla Was kilka wskazówek jak wykonać ten makijaż :) 
Makijaż francuski stawia na kreskę, rzęsy, cerę i usta. O czym warto pamiętać? 
  • Kreska. Każda z nas dopasowuje ją do siebie i do kształtu swojego oka. Nie musi być ona wyciągnięta jak moja, a może być jedynie zagęszczeniem linii rzęs. 
  • Rzęsy. Tuszujemy je mocno i podkręcamy zalotką. Świetnie sprawdzą się też tutaj sztuczne kępki lub całe paski.
  • Cera. To ważne! Makijaż francuski zakłada mocne podkreślenie ust, co niestety, ale uwydatnia wszelkie niedoskonałości naszej cery. Należy zadbać o to, aby cera była maksymalnie ujednolicona, ale i rozświetlona, biła zdrowy blaskiem. 
  • Usta. Niekoniecznie czerwień. Teraz coraz więcej kobiet od tego odchodzi, ważne jednak, aby był to mocno kolor, w którym czujemy się dobrze :) Malina, fuksja, purpura - do wyboru do koloru! 
Policzki warto podkreślić różem, a brwi uzupełnić i wyczesać. Ja dodałam też trochę bronzera i delikatnego rozświetlacza. Tyle! Założę się, że wiele z Was wykonuje taki makijaż na co dzień. No może bez sztucznych rzęs i z delikatniejszymi ustami, ale to naprawdę klasyczny makijaż, który można modyfikować w zależności od potrzeb i swojego upodobania. Ja w tym makijażu czuję się naprawdę kobieco! Nie przeszkadzało by mi, aby chodzić tak na co dzień! No... gdyby nie fakt, że ostatnio kreska idzie mi topornie :) 
Aha! Ja usta obrysowałam konturówką Golden Rose Dream Lips w kolorze 515, a następnie wypełniłam je pomadkami matowymi w kredce tej samej marki - kąciki numerem 4, a środek 7 uzyskując w ten sposób bardzo subtelne ombre, które delikatnie powiększa usta.
Jest to świetna propozycja na każdą okazję! 
Podoba Wam się?
Podołałam?

Ps. Jeżeli chcecie wiedzieć więcej o wyzwaniu, to zapraszam tutaj. Rozpiskę tematów wrzucam Wam pod spodem i liczę, że znajdą się dziewczyny, które chętnie też coś zmalują! <3 Zachęcam, bo to fajna zabawa! :D 


Czytaj dalej »

poniedziałek, 1 maja 2017

L'oreal Paris | Nowości i Bestsellery na półkach | Openbox

Cześć,
pewnie na Insta i Facebook już widziałyście zawartość tej paczki niespodzianki od L'Oreal Paris, ale dziś chciałabym Wam ją pokazać bliżej, bo naprawdę jest co pokazać! Skąd ją mam? Jakiś czas temu odezwała się do mnie firma L'Oreal czy nie chciałabym przetestować ich nowości. Nie mogąc do końca uwierzyć, bo skrzynka mi zakwalifikowała tę wiadomość jako "niewiadomego pochodzenia" odesłałam swoje dane i w sumie to nawet zapomniałam o sprawie (cała ja!). Jakież było moje zdziwienie, gdy przyszła paczka wypełniona po brzegi kosmetykami! Na początku od razu zaznaczę, że z L'Oreal zazwyczaj miałam pielęgnację, a z makijażu jedynie tusze do rzęs, więc moja ciekawość i radość jest tym większa! Otwieramy...

Aha! Post nie jest sponsorowany w żaden sposób! :) 
Paczka jest zamykana na rzepy i jest naprawdę starannie zapakowana. W środku trzy przegródki. Odkrywamy pierwszą...
 ...drugą...
 i trzecią... 
Pewnie Ci, którzy czytają mnie dłużej wiedzą, że najbardziej ucieszyła mnie ta ostatnia przegródka z pomadkami! Ja jestem po prostu #Lipstickaddict :D Bliżej wygląda to tak:
Domyślam się, że seria Infallible jest tą najbardziej Bestsellerową. Przyznam szczerze, że nie miałam nic z tych rzeczy, ale o podkładzie słyszałam sporo dobrego i jest on ulubionym mojej Przyjaciółki. Ja też jestem go bardzo ciekawa, ale będę go musiała chyba rozjaśniać, bo dostałam losowo numer 12, który wydaje się być dla mnie zbyt ciemny. W gamie kolorystycznej, z tego co widziałam, jest jeszcze odcień jaśniejszy. Ta wersja jest matująca dla cery tłustej i mieszanej. Na półkach w drogeriach znajdziecie też wersję w szklanej buteleczce dla cery suchej i normalnej. Bardzo ucieszyła mnie paleta korektorów - zapowiada się cudnie. 
Bardzo fajnie zapowiada się również róż w odcieniu 102 nude beige. Kompaktowe trio, które pozwoli na modny ostatnio draping, czyli konturowanie różem. Do tej pory nie byłam do tego przekonana, ale ten kolor wygląda do tego dość sensownie :) 
Jak obserwujecie ostatnie trendy makijażowe, to na pewno nie umknęła Wam rewolucja brwiowa. Kiedyś nie zwracano na nie aż tak wielkiej uwagi jak teraz. Tworzą one jednak ramę naszej twarzy. Makijaż bez choćby delikatnie podkreślonych brwi wygląda na niedokończony. Owszem, jestem przeciwniczką wszelkich graficznie wyrysowanych, szablonowych i instagramowych - jak dla mnie mają wyglądać estetycznie i jak najbardziej naturalnie.  
W paczce znalazłam dwa rodzaje produktów do brwi. Pierwsza to wielozadaniowe paletki w dwóch wersjach kolorystycznych, w których znajdziemy wosk, puder, pęsetę i pędzelek ze szczoteczką wyczesującą nadmiar produktu. Jak dla mnie - idealny zestaw do kosmetyczki wyjazdowej. Wszystko w jednym małym puzdereczku, które wygląda bardzo elegancko. Dla osób, które zaczynają i się boją, w środku znajdują się wszelkie wskazówki w formie minitutorialu rysunkowego. 
Druga rzecz to kredki do brwi z pędzlem kabuki, które zaciekawiły mnie bardziej i chyba od nich zacznę testowanie, bo pierwszy raz coś takiego widzę. Kredki są dość grube, więc naprawdę nietypowe. Ich końcówka i wielkość jest podobna do matowych kredek do ust z Golden Rose. 
I oczywiście tusz do rzęs. Tego w kobiecych kosmetyczkach nigdy za dużo, ale na razie go nie otwieram, bo testuję tusz z Rimmel :) A teraz najlepsze! 
Paleta 5 intensywnych matowych odcieni z bazą. Napiszę Wam tak - jako osoba, która maluje ludzi cenię sobie palety, bo zajmują niewiele miejsca i są często zdecydowanie lżejsze. Ta paleta jest rewelacyjna. Jest niewielka, bo mieści się w otwartej dłoni i zawiera odcienie od dość neutralnego nudziaka do koloru wina. Czyli od makijażu dziennego do wieczorowego. Jeżeli jeszcze sprawdzi się jakościowo, to naprawdę będę zachwycona. Dodatkowo zwróćcie uwagę na opakowania pomadek - paletki i poniższych pomadek. Są pokryte imitacją skóry ze złotymi dodatkami. Czy to nie jest po prostu piękne? Ja się zachwycam, bo nie widziałam nigdzie czegoś takiego! Ciekawe czy będzie to praktyczne i jak ewentualnie będzie się czyścić... :) 
I ostatnie, po które po otwarciu pudełka sięgnęłam od razu! Przepiękne pomadki w jeszcze piękniejszych opakowaniach. 
Mają być matowe, ale na ręce są bardzo masełkowate. Na ustach dopiero będę testować i wtedy pokażę Wam swatche :) Kolory póki co zaliczam jako typowo moje! No zachwycam się! 
Napiszę Wam tak:
Cała paczka mi się podoba, ale najbardziej cieszą mnie produkty do ust i brwi!
Pewnie pokażę Wam je bliżej i w użyciu w niedalekiej przyszłości:)
Lubię takie niespodzianki!

Czytaj dalej »

piątek, 28 kwietnia 2017

Jeden z moich ulubionych makijaży, ale z niestandardową dolną powieką | Tutorial

Cześć, 
mam dla Was dziś prościutki makijaż, który robię, gdy nie mam pomysłu na coś innego, a potrzebuję makijażu bardziej wyjściowego :) Tym razem jednak wyciągnęłam inaczej dolną powiekę. Zapraszam na tutorial tym razem w formie dużych zdjęć:) 
Powiekę pokrywam korektorem i pudruję. Podkreślam brwi.
Załamanie powieki podkreślam jasnobrązowym cieniem starając się go maksymalnie rozetrzeć. Staram się, aby po otwarciu oka był widoczny i delikatnie optycznie podnosił oko.
W sam zewnętrzny kącik dokładam ciemniejszego brązu i rozcieram w złamanie. Jżeli jest taka potrzeba to wraca do jaśniejszego brązu, aby dokładnie wszystko rozetrzeć:) 
Dokładam jeszcze brązu i przenoszę go też na dolną powiekę. Rozcieram :) 
Gdy już w miarę jestem zadowolona, albo czas nieubłagalnie przyspiesza, sięgam po glitter primer z Nyx i jakiś błyszczący cień. Tym razem postawiłam na My Secret Glam&Shine w odcieniu 8. Spieszcie się, bo jeszcze je w Naturze widziałam, a warto je mieć! Wklepuję cień palcem na 3/4 powieki ruchomej. Jest efekt, nie? :) 
Dolną powiekę podkreślam brązem rysując w wewnętrznym kąciku dziubek, a jego przestrzeń wypełniłam złotem z paletki Naked Chocolate. No to cienie gotowe! Jeszcze fajniejszy byłby efekt, gdybym narysowała czarną wyciągniętą kreskę na górnej powiece, ale już nie miałam zbytnio czasu:) 
Wytuszowałam rzęsy nowym tuszem z Rimmel Volume Shake, więc możecie zobaczyć jak prezentuje się na rzęsach. Ja przygotuję dla Was jego recenzję, ale póki co musicie mi uwierzyć na słowo, że jest całkiem fajna :) Tutaj też możecie zobaczyć jak pięknie się ciapnęłam i usuwałam maskarę na sucho. Trochę korektora dołożyłam, ale zbrodni prawie nie widać :) Na mokro bym miała większy kłopot :) 
Gotowe! Cały makijaż prezentuje się następująco:
Na ustach deliaktnie przygaszona Golden Rose Liquid Matte Lipstick w odcieniu 02. Wszystkie brązu w tym makijażu pochodzą z palety MUR Naked Chocolate.
Podoba Wam się?
Lubicie błysk na co dzień?
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 B L O N D L O V E , Blogger