wtorek, 13 grudnia 2016

Podkład mineralny | Lily Lolo | Czy się zakochałam?

Cześć,
przychodzę dziś do Was z małą recenzją podkładu mineralnego. Kupiłam go na grupie Facebookowej za połowę ceny, bo nie spasował kobiecie kolor i nie chciała, aby leżał. Dla mnie to była bardzo dobra okazja do przetestowania minerałów, które do tej pory nie ukrywam, ale trochę odstraszały mnie swoją ceną i moim strachem przed nieumiejętną aplikacją go na moją twarz. Czy nie żałuję i czy jestem zadowolona? Tego dowiecie się dalej, najpierw przedstawię Wam podkład i jego aspekty techniczne.
Podkład znajduje się w bardzo eleganckim okrągłym pudełku z zakręcanym sitkiem, co daje gwarancję, że podkład nam się nie rozsypie przy ewentualnym odkręceniu, a raczej niedokręceniu przez nas, bo po opakowanie jest tak solidnie wykonane, że nie jest możliwe samoczynne odkręcenie. Wieczko jest matowe z błyszczącym logo. Ogromnie mi się podoba! W środku znajdujemy 10 g podkładu, co może wydawać się niewielką ilością, ale uwierzcie, że jest bardzo wydajny. Wielkościowo porównałabym go do pudru ryżowego z Paese. 
Mój odcień to Blondie. Przy zakupie ważne było dla mnie tylko czy jest odpowiednikiem Revlonu CS 150 buff. W porównaniu wypada to tak:
Lewa: Revlon CS 150, Prawa: Lily Lolo Blondie
Revlon widać, że jest zdecydowanie bardziej żółty od Lily Lolo, ale widać też, że oba podkłady są kryjące. Blondie to jasny odcień ze zbalansowanym kolorytem przeznaczonym dla jasnej cery.
W konsystencji jest bardzo aksamitny. Dosłownie jak zamsz albo jedwab, przy roztarciu robi się pudrowy, ale nie suchy tylko właśnie daje efekt drugiej skóry. Wtapia się w nią. Powiem Wam szczerze, że byłam zaskoczona! Ale o tym później :)

Mój sposób aplikacji:
Nie wiem czy jest właściwy, ale działa i trzyma się długo, więc podaję, a jeżeli ktoś wie lepiej i ma lepszy sposób to podzielcie się ze mną w komentarzu:) Naprawdę chętnie się dowiem:) Ja robię to tak:
  • przygotowuję twarz, czyli przemywam płynem micelarnym i nakładam krem nawilżający. Czekam na wchłonięcie.
  • nakładam bazę, ostatnio lubię tą z Bielendy perełkową wyrównującą koloryt.
  • nakładam korektor pod oczy w niewielkiej ilości, bo ostatnio niedospanie się o mnie upomina i jeżeli mam gdzieś zaczerwienienia to delikatnie je neutralizuję zielonym korektorem.
  • Na tak przygotowaną twarz nakładam podkład, czyli wysypuję trochę na wieczko, nabieram na pędzel do podkładu, ale moim zdaniem nie może być zbyt zbity i mi idealnie sprawdza się GlamBrush T2.
  • Jak już mam podkład na pędzlu to obracam go włosiem do góry i trzonkiem delikatnie obijam o dłoń, aby podkład wszedł we włosie. Tak przygotowany nakładam kulistymi ruchami na twarz. Dokładam cieniutkimi warstwami ile trzeba. Na większe zmiany bardziej go wklepywałam.
Efekt przed i po:
Ostatnio moja twarz przechodziła kryzys i wróciłam znów do minerału. Chciałam go wypróbować dość ekstremalnie i nie chciałam nakładać na twarz nic ciężkiego. Zazwyczaj, gdy miałam taką twarz to używałam podkładu, korektora i pudru, aby wszystko przykryć. Bardzo się zdziwiłam, bo patrzcie (polecam kliknąć w zdjęcia i je powiększyć):
Zdjęcia nie są retuszowane. Jedynie są rozjaśnione i wzmocniony jest kontrast. Powiem Wam tak, nie wierzyłam w to, a jednak sprawdził się idealnie. 
  • Podczas aplikacji nie smuży i nie plami. Jedynie trzeba uważać, bo może się osypywać na dekolt (mi się to zdarza). 
  • Jest leciutki i zupełnie niewyczuwalny na skórze, dosłownie druga skóra. 
  • Kryje zaczerwienienia i zmiany trądzikowe. 
  • Wykończenie jest satynowo-aksamitne, ja osobiście go nie pudruję. 
  • Ostatnio na twarzy trzymał się w nienagannym stanie przez 8 i nawet zbyt mocno się nie świecił! Byłam w szoku! 
  • A co więcej, zaczerwienienia jakby się zmniejszyły. Przy innych podkładach lubiły się zaognić, a pod tym jakby się uspokoiły.
  • Skład: Mika, Tlenek Cynku, Dwutlenek Tytanu, Tlenki Żelaza, Ultramaryna.
Wiem! Mnóstwo pochwał, ale używając go na nawet ładnej cerze nie robił na mnie takiego wrażenia, a zresztą nie wierząc w jego właściwości, nakładałam pod niego korektor. Dlatego wyrównanie kolorytu to nie był dla mnie aż taki efekt "wow", ale teraz? Jestem pod wrażeniem! Teraz dodatkowo przeczytałam, że formuła jest wodoodporna, więc w ogóle ekstra!

Żeby jednak nie był tak kolorowo, to koszt tego podkładu w sklepie to około 80-90 zł. Myślę jednak, że warto. 
Używacie minerałów?
Ja się przekonałam w 100%!

23 komentarze:

  1. Wolę tradycyjne podkłady, bo z tymi jest za dużo "zabawy", a ja rano mam mega mało czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem co masz na myśli i doskonale rozumiem:) to pewnie też jest kwestia naszej wprawy:)

      Usuń
  2. Jednak mogłam się skusić 😊😊😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam Annabelle minerals, 4g kosztują 34zl a 10g bodajze 56zl. Są równie wydajne (na cala twarz wystarczy duża szczypta), utrzymują się świetnie i mają wielki wybór kolorów. W Warszawie jest o ile się nie myle, jedyny sklep stacjonarny, a tak to można kupić przez internet. Co do wskazówek do aplikacji, to ja jeszcze przed nałożeniem na twarz otrzepuje pędzel nad opakowaniem - 1.nie marnuje ani grama 2.nie osupuje się na dekold :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się nad nimi zastanawiałam, bo widziałam je na Cicolicie:) poczekam aż ten mi się skończy:)

      Otrzepuję, ale chyba chcę czasem za szybko;) dziękuję ❤

      Usuń
    2. Cocolicie oczywiście 😂😉

      Usuń
  4. Daje bardzo naturalny efekt tylko, że troszkę kosztuje :) Ja używam z Anabelle minerals :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam nigdy, ale chce :) Piękny efekt daje na buzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś wiedziała! Nie spodziewałam się tego po pudrowy w konsystencji produkcie:)❤

      Usuń
  6. też mam ten podkład, tylko w innym odcieniu

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja używam Annabelle minerals i uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam odcień China Doll tej marki i również się w nim zakochałam! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Wiem, dzięki Tobie się do tego podkładu przekonałam:)

      Usuń
  10. Jakoś nie umiem się zakochać w minerałach, choć dostrzegam ich zalety ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie umiałam, ale jak szukasz czegoś leciutkiego i kryjącego to właśnie ten taki jest:)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz i motywację do dalszego pisania:) Staram się odpowiadać na bieżąco!

Komentarze typu "wzajemna obserwacja" w ogóle nie wchodzą w grę... Nie jestem zainteresowana takimi wymianami:)

Zapraszam częściej i życzę mile spędzonego czasu!:)

Copyright © 2014 B L O N D L O V E , Blogger